Wynagrodzenie

11 mar 2017
ks. Ottavio De Bertolis SJ
 

Drodzy Członkowie Apostolstwa Modlitwy!

W nadchodzących miesiącach, w ramach pogłębienia duchowości Serca Bożego na łamach naszego miesięcznika „Posłaniec Serca Jezusowego” spróbujemy się zmierzyć z tematem, który już naznaczył, i nadal może użytecznie naznaczać duchowość Serca Bożego na całej drodze jej rozwoju, tj. z wynagradzaniem.

Publikując tłumaczenie wybranych fragmentów książki włoskiego jezuity ks. Ottavio De Bertolisa: Serce Jezusa naszą sprawiedliwością (Rzym 2012), pragniemy pomóc w zrozumieniu tego zagadnienia i w modlitwie, abyście intensywniej przeżywali Wasze chrześcijańskie zaangażowanie. Skorzystajcie z tych co miesiąc publikowanych tekstów i zapoznajcie się z nimi w czasie lektury duchowej. Podzielcie się też swoimi refleksjami podczas spotkań modlitewnych.

ks. Stanisław Groń SJ

***

Rozszyfrowanie tego pojęcia nie jest rzeczą oczywistą ani prostą. Samo określenie „wynagrodzenie” straciło swoje znaczenie w dzisiejszym świecie, w jego kontekście kulturowym, i może być łatwo narażone na złe i fałszywe zrozumienie. Tymczasem w rzeczywistości kryje się za nim sprawiedliwość samego Boga, objawiona na kartach Pisma Świętego. Ta sprawiedliwość różni się zasadniczo od sprawiedliwości ludzkiej, i ją przewyższa. Jednocześnie zakłada czysto ludzką cnotę sprawiedliwości, podnosząc ją do nieoczekiwanych poziomów i wzbogacając o nowe perspektywy. Na temat stosunków pomiędzy ludzką naturą a łaską Bożą, a także na temat ich wzajemnych relacji i powiązań potrzebna jest szersza refleksja.

W tym znaczeniu być może także tematy mniej oczywiste niż te, z którymi zwykle się spotykamy, będą wymagały od nas większej uwagi i wysiłku. Bądźmy jednak przekonani, że również to będzie oddaniem się modlitwie, poszukiwaniem i kochaniem Serca Tego, który pierwszy nas umiłował i uczynił nas, mimo że jesteśmy grzesznikami, na mocy swojej łaski, sprawiedliwymi i świętymi, i wzywa nas, byśmy przebaczali jedni drugim, jak On nam przebaczył, wynagradzając i uzdrawiając nasze serca, czyniąc je podobnymi do swojego Serca.

Proponowana refleksja w pewnym sensie idzie pod prąd dzisiejszej kultury: wręcz przychodzi ochota zapytać, co znaczy albo co miałoby znaczyć mówienie o Sercu Jezusa współczesnym ludziom, urodzonym i wychowanym w środowisku obojętnym, a często nawet wrogim Jezusowi Chrystusowi i Jego przesłaniu.

Symbol Serca Bożego niewątpliwie miał wielkie znaczenie przez kilka wieków pobożności i życia chrześcijańskiego, lecz nie ulega wątpliwości, że w wielu, także kościelnych środowiskach, uchodzi za dziedzictwo przeszłości, której dziś już nie ma. A przecież było to centralne wyrażenie w „pobożnym” słownictwie przez bardzo długi czas, podczas gdy dziś „wynagradzanie” może co najwyżej oznaczać naprawę, reparację czegoś rozbitego. Jest znamienne, że tylko biedni reperują stare rzeczy, podczas gdy bogaci kupują sobie nowe. W tym sensie być może nie używa się już wcale wyrażenia „wynagradzanie, reperowanie, naprawianie” we właściwym znaczeniu. Jeśli nie ma lub wydaje się, że nie ma sensu mówienie o sercu, to tym bardziej nie ma sensu mówienie o wynagradzaniu czy naprawianiu. Serce nie jest dla nas tylko jednym z mięśni trudnym do zastąpienia czym innym, a wynagradzanie jest naprawianiem czegoś, czego nie chcemy wyrzucać. Dlatego kryje się niebezpieczeństwo, że nie będziemy umieli zmierzać do przyszłości jako pogrążeni w ciągle niestabilnej teraźniejszości.

Wysiłek, który podejmujemy, kreśląc te słowa, polega na podjęciu tego dziedzictwa i na próbie zrozumienia go i przeżycia na nowo. Staramy się rozeznać, co znaczyły kiedyś te wyrażenia tak przez nas dziś rzadko używane, i co mogą nam one dziś powiedzieć w historycznym, kościelnym, społecznym i kulturalnym kontekście, tak różnym od minionego. Jeśli naprawdę chcemy nawiązać do naszej przeszłości, do mistrzów życia duchowego, którzy naznaczyli chrześcijańskie życie tylu milionów osób na Zachodzie, nie chcemy tym samym rezygnować z myślenia i rozumienia: jesteśmy bowiem przekonani, że to, co było ważne wczoraj, będzie ważne również dzisiaj oraz że to, co pomogło wielu w przeszłości, potrafi pomóc także obecnie. Problem nie leży bowiem w przywoływanych symbolach czy zastosowanym słownictwie, lecz w naszym rozumieniu, czyli naszej inteligencji; być może nawet w naszej pokorze lub gotowości uczenia się od chrześcijan, którzy żyli wcześniej od nas, od tych niezliczonych świadków wiary, otaczających krzyż Chrystusa.

 

tłumaczył ks. Stanisław Pyszka SJ

 

Przeczytaj także

ks. Artur Wenner SJ
ks. Ottavio De Bertolis SJ
Ojciec Jerzy
ks. Stanisław Łucarz SJ
św. Izydor z Sewilli
Elżbieta i Zbigniew Jęczmykowie – misjonarze świeccy SMA
Jan Gać

Warto odwiedzić