Cywilizacja umiaru według encykliki Laudato si’

04 kwi 2017
ks. Simon Lochbrunner SJ
 

Zastanówmy się, jak wyglądałoby społeczeństwo, w którym zasadą byłoby nie „ciągle więcej” (dla niektórych), lecz: „dosyć” (dla wszystkich)? W teologii wyzwolenia pojawiło się pojęcie „cywilizacji współuczestnictwa w samoograniczaniu się”.

Chodziło o taki kształt społeczeństwa, którego celem jest zaspokojenie podstawowych potrzeb obecnego i przyszłych pokoleń. Polegałoby ono nie na panowaniu jednych nad drugimi, na gromadzeniu bogactw i ich konsumowaniu, ale na solidarności, umiarkowaniu i pomysłowości. Miałaby to być solidarność z biednymi, skromny styl życia i pomysłowość w rozwiązywaniu problemów, ponowne użytkowanie odpadków, nawiązywanie przyjacielskich stosunków i dbałość o otoczenie. Czego nam dziś najbardziej potrzeba? Zamiast ciągłego narzekania – proponowanie atrakcyjnego modelu życia. Zamiast zadręczania się wyrzutami sumienia – wypracowanie perspektywy na przyszłość, która początkowo może wyglądać na utopię nie do zrealizowania. Przy tym trzeba uniknąć również bezowocnego marzycielstwa. Ale czy na to nie jest już za późno?

Panie, obejmij nas swą mocą i światłem,
abyśmy chronili wszelkie życie,
przygotowali lepszą przyszłość,
aby nadeszło Twoje Królestwo
sprawiedliwości, pokoju, miłości i piękna.

Papieska encyklika Laudato si’ o wydźwięku społecznym i ekologicznym, do której warto sięgać, pokazuje, jak uniknąć dwóch skrajności: marzycielstwa i rezygnacji. Wzywa ona do bezstronnego przyjrzenia się całej dzisiejszej rzeczywistości z jej jasnymi i ciemnymi stronami, do których należy globalny kryzys ekosocjologiczny, a także do zbadania wielorakich przyczyn tego kryzysu. Dopiero na tej podstawie można wypracować pozytywny projekt. Projekt ten jednak musi wyrastać z głębokich korzeni, w przeciwnym razie rozsypuje się jak domek z kart. Papież z naciskiem podkreśla, jak wielkie, niewyzyskane skarby kryją się w chrześcijańskiej tradycji. Mogą one wywierać istotny wpływ na ożywienie zaangażowania na rzecz ochrony środowiska. To zaangażowanie zaś wprowadza nas w głębie tajemnic wiary i sprawia, że my jako chrześcijanie stajemy się nie należy proponowanie szczegółowych działań i rozwiązywanie wszystkich problemów. Wystarczy, że zapoczątkuje nasze zainteresowanie i rozwinie w nas kreatywność. Na konkrety przyjdzie czas. Pojawią się w odpowiedniej chwili. Niekiedy trzeba będzie zastosować metodę prób i błędów. Chodzi jednak przede wszystkim o to, by nasze społeczeństwo zmieniło gruntownie sposób myślenia, a równocześnie zachowało i rozwinęło takie dziedziny życia, jak opieka medyczna, szkolnictwo itp. Jest to proces ciągły i – posługując się słowami papieża – wielkie i piękne wyzwanie.

„Jesuiten”, grudzień 2016, nr 4
Z niemieckiego przełożył ks. Stanisław Ziemiański SJ

 

Warto odwiedzić