W Ain Karem

30 gru 2017
Jan Gać
 

W chwili Zwiastowania, które jest również momentem poczęcia Jezusa, Maryja otrzymała z ust Archanioła Gabriela radosną wieść: A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 36-37).

Skoro takie słowa padły z ust anioła, Maryja postanowiła wyruszyć w kilkudniową wędrówkę z Nazaretu do wsi pod Jerozolimą, do Ain Karem, gdzie mieszkali krewni Maryi, Elżbieta i jej mąż Zachariasz. Udała się tam nie po to, by sprawdzać wiarygodność słów boskiego posłańca – w ich prawdziwość nie wątpiła – ale chciała starszej już wiekiem kobiecie pomóc w codziennych zajęciach i towarzyszyć jej do chwili powicia dziecka – Jana Chrzciciela.

Po kilku dniach wędrówki z Galilei przez ziemię Samarytan, albo też doliną Jordanu, przybyła Maryja do Ain Karem, pokonawszy niezliczone, wprawdzie niewysokie, ale strome, trudne do wspinaczki pagórki Samarii i Judei. Była najwyżej od kilkunastu dni w ciąży. Żadne objawy zewnętrzne w Jej ciele na to jeszcze nie wskazywały. A oto stało się coś nadzwyczajnego… Wiekowa Elżbieta aż wykrzyknęła ze zdumienia na widok swej krewnej, młodziutkiej Maryi z odległego Nazaretu, przekraczającej próg domu: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to zdziwiła się Elżbieta że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? (Łk 1, 42-43).

Warto wsłuchać się w słowa Elżbiety. Jest w nich zawarta odpowiedź na wątpliwości, jakie również w naszym kraju nurtują wielu ludzi w odniesieniu do określenia początków życia człowieka w łonie kobiety. Przecież Maryja była brzemienną od kilkunastu dni, na zewnątrz tego nie było widać, niemniej Elżbieta z natchnienia Bożego rozpoznała, że Dziewczyna jest już matką, i to matką samego Boga. Skoro Elżbieta mówi: mój Pan, ma na myśli samego Jahwe, Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba. Tekst biblijny wyraźnie sugeruje, że w pełni człowiekiem jest się od momentu poczęcia, a nie od chwili narodzenia. I to przesłanie płynące z Ewangelii winno być mocno wpisane w świadomość współczesnych ludzi, często nieodpowiedzialnie podchodzących do tej fundamentalnej kwestii egzystencji człowieka.

Spotkanie obu niewiast było tym momentem, kiedy Maryja uświadomiła sobie, że w Jej łonie zaistniało Dziecko, wszak do tej pory ta sprawa pozostawała w sferze Jej wiary i zaufania. To Elżbieta wyjawiła Jej tę okoliczność. Maryja nie pojmowała jeszcze, bo pojąć nie mogła, iż jest – by użyć biblijnego zwrotu – owym naczyniem wybranym przez Boga, które było nieodzowne dla przyjęcia i przejścia płodu Jezusa przez wszystkie etapy wewnętrznego rozwoju człowieka aż do Jego narodzin.

W którymś miejscu ewangelista Łukasz stwierdzi, że Maryja wszystkie te niepojęte rzeczy przechowywała w swoim sercu i je rozważała. Na wczesnym etapie formowania i dorastania do powierzonej misji bycia Matką Boga Maryja z nikim się nie dzieliła swoją tajemnicą, nawet z Józefem, przyrzeczonym Jej małżonkiem.  Możemy tak sądzić na podstawie sugestii podsuniętych nam pod rozwagę przez Mateusza. Ewangelista ów pisze, że Józef, z którym Maryja nie mieszkała jeszcze pod wspólnym dachem w chwili Zwiastowania, na widok brzemiennej małżonki, która powróciła z Ain Karem do Nazaretu po trzech miesiącach nieobecności w domu, nie bardzo wiedział, jak w takich okolicznościach ma postąpić. Zakłopotany, ale i zrozpaczony Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mk 1, 19). Trudno orzec, czy byłaby to najrozsądniejsza decyzja mężczyzny, niemniej kolejna ingerencja anioła rozwiała słuszne wątpliwości Józefa: nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1, 20).

Od tej zatem chwili Józef swoją obecnością mężczyzny u boku Maryi niejako firmował naturalny bieg kształtującej się rodziny. Zarówno najbliżsi w Nazarecie, gdzie mieszkali, jak i sąsiedzi, postrzegali tę parę jako normalne małżeństwo oczekujące dziecka. Za kilkadziesiąt lat będą się dziwić na widok dorosłego Jezusa, który publicznie wystąpi ze swą nauką: Skąd u niego ta mądrość i cuda? – popadali w zdumienie Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego matce nie jest na imię Mariam … (Mt 13, 55). Sprawa poczęcia Jezusa pozostawała tajemnicą Maryi i Józefa. I tylko Ich obojga.

Dziś Ain Karem jest zachodnią dzielnicą Jerozolimy. Niegdysiejsza wieś została wchłonięta przez ekspansywne miasto. Potrafiła jednak zachować coś z atmosfery intymności, skupienia i ducha medytacji; może dlatego tak się dzieje, że na stromych zboczach rozsiadło się kilka kościołów należących tak do katolików, jak i do prawosławnych. I każdy z nich za wysokim murem został otoczony ogrodem o bujnej roślinności. Franciszkanie z Kustodii Ziemi Świętej opiekują się kościołem Nawiedzenia i kościołem Narodzenia Jana Chrzciciela. Zachowane w ich strukturze fragmenty murów ze świątyń najwcześniejszych epok, bizantyńskiej, a później i krucjat, nie pozostawiają wątpliwości co do autentyczności miejsca, bo swą obecnością potwierdzają jeszcze starszą tradycję, tę z czasów apostolskich.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Groń SJ
ks. Stanisław Groń SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
Filip Musiał
Katarzyna Łysoń
ks. Stanisław Łucarz SJ
Bożena Leszczyńska OCV

Warto odwiedzić