Leon XIV w Hiszpanii

31 sie 2026
Redakcja
 

Od 6 do 12 czerwca 2026 roku Papież przebywał w Hiszpanii, gdzie odwiedził Madryt, Barcelonę oraz Wyspy Kanaryjskie, poświęcił wieżę na Bazylice Gaudiego, wygłosił przemowę w parlamencie.

Tematy, które Papież podjął w swoich przemówieniach oraz spotkaniach w Hiszpanii, to m.in pokój, rozbrojenie, jedność, młodzież, kultura, nowe technologie, migracje, a także zachęta skierowana do Kościoła, który ma jeszcze wiele do powiedzenia na różnych poziomach.

 

Podczas spotkania w Madrycie z przedstawicielami parlamentu i sądów Leon XIV powiedział m.in.:  Moja obecność pośród Państwa ma być gestem bliskości wobec Hiszpanii w duchu wzajemnej współpracy, a także słowem ofiarowanym w służbie osobie ludzkiej. Kościół „pielgrzymuje razem z ludzkością”, dzieli jej nadzieje i rany, wsłuchuje się w pytania każdej epoki i pozwala, „by przemawiało do niego wszystko to, co dotyczy życia mężczyzn i kobiet naszych czasów”. Dlatego, gdy zabiera głos w sprawach życia publicznego, czyni to z poszanowaniem właściwej misji instytucji oraz prawowitej odpowiedzialności tych, którym powierzono mandat stanowienia prawa. Uznaje „autonomię rzeczywistości ziemskich” oraz „rozróżnienie między wspólnotą eklezjalną a wspólnotą polityczną”; właśnie dzięki tej świadomości wnosi refleksję zrodzoną z pragnienia służby dobru wspólnemu i przypominania tego, co czyni współistnienie naprawdę ludzkim (por. Enc. Magnifica humanitas, 18–19). (…)

Hiszpania potrafiła patrzeć na człowieka jako na coś więcej niż element porządku społecznego, gospodarczego czy politycznego. Uznawała go za stworzenie otwarte na prawdę, obdarzone wolnością i poruszane pragnieniem wieczności, którego żadna rzeczywistość doczesna nie jest w stanie zgasić; jednym słowem, za kogoś, którego godność poprzedza wszelką użyteczność i któremu ma służyć działalność legislacyjna. (…)

Refleksja Szkoły z Salamanki w Hiszpanii – a w szczególności brata Franciszka z Vitorii, wraz z innymi dominikanami i jezuitami – przyczyniła się do ukształtowania świadomości prawnej i moralnej zdolnej przypominać, że każda władza zawsze niesie ze sobą odpowiedzialność, a każdy człowiek powinien być uznawany za podmiot praw i obowiązków. To pragnienie przemawia również dzisiaj: aby godność, sprawiedliwość i dobro wspólne były miarą relacji społecznych zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym.

Jest to jedno z wielkich dziedzictw Hiszpanii: połączenie działania historycznego z jasnością rozumu moralnego. Ten wkład, zrodzony nad brzegami rzeki Tormes, wykroczył poza aule uczelni i biblioteki, stając się częścią szerszej świadomości, podzielanej przez wspólnotę międzynarodową, która nadal zadaje sobie pytanie, jak budować pokój oparty na poszanowaniu osoby, a nie na narzucaniu siły. Dziedzictwo to żyje również w tych Kortezach, ilekroć ustawodawca zastanawia się, jak sprawić, aby to, co możliwe, było zarazem sprawiedliwe; aby to, co legalne, było prawdziwie ludzkie oraz aby wola większości strzegła tych dóbr, które należą do wszystkich, i szanowała to, czego żadna większość nie może zgodnie z prawem naruszyć. (…)

Postęp stwarza wspaniałe możliwości, a widzimy to dziś szczególnie wyraźnie w rozwoju sztucznej inteligencji i nowych technologii. Jak przypomniałem w mojej ostatniej Encyklice, technologia sama w sobie „nie jest jednak neutralna, ponieważ przyjmuje ona oblicze tych, którzy ją projektują, finansują, regulują i wykorzystują” (Magnifica humanitas, 9). Dlatego wobec transformacji naszych czasów nasze rozeznawanie powinno koncentrować się na tym, jakie miejsce zajmuje osoba ludzka w podejmowanych przez nas decyzjach oraz w jaki sposób na nowo stawiane są dziś kwestie godności pracy, solidarności, polityki społecznej i dobra wspólnego.

To rozeznawanie rozpoczyna się od podstawowego stwierdzenia: każde prawdziwie sprawiedliwe społeczeństwo buduje się na poszanowaniu nienaruszalnej godności osoby ludzkiej. Godność ta istnieje wcześniej niż jakiekolwiek przyznanie czy uznanie jej przez państwo i nie może być podporządkowana zmiennym konsensusom społecznym ani wahaniom większości w danym momencie (por. Benedykt XVI, Przemówienie w Bundestagu, 22 września 2011). Przysługuje ona każdemu człowiekowi już z samego faktu istnienia i dlatego powinna stanowić punkt odniesienia dla całego porządku prawnego. Wiara chrześcijańska głosi tę prawdę na podstawie Objawienia; rozum ludzki może ją rozpoznać jako wymóg wpisany w prawdę o człowieku (por. tamże). Gdy przekonanie to pozostaje żywe, prawo staje się ochroną dla wszystkich i gwarancją przed narzucaniem partykularnych interesów oraz doraźnych agend.(…)

W tym kontekście należy zapytać: jeśli życie przestaje być uznawane za wartość fundamentalną, jaką przyszłość mogą mieć nasze społeczeństwa? Czy można nazwać w pełni sprawiedliwą wspólnotę, która pozostawia w cieniu dziecko jeszcze nienarodzone, osobę starszą, chorego, cierpiącego w milczeniu lub człowieka całkowicie zależnego od opieki innych? Obrona życia ludzkiego nie jest kwestią poboczną ani interesem wyznaniowym; jest celem cywilizacji. Każde życie ludzkie powinno być szanowane i chronione od poczęcia aż do naturalnej śmierci, w każdej sytuacji swojej egzystencji. Gdy pewność ta zostaje zachwiana, najbardziej narażeni na zranienie stają się pierwszymi ofiarami, a prawo traci swoje najgłębsze znaczenie: służbę każdej osobie i jej ochronę. Dlatego moralna wielkość narodu objawia się przede wszystkim w jego zdolności do towarzyszenia, chronienia i miłowania tych istnień, które doświadczają największej kruchości.

Dobro wspólne jest w pewnym sensie „społecznym kształtem ludzkiej godności” (Magnifica humanitas, 59). Nie polega ono na zwykłej sumie interesów jednostkowych, lecz stanowi „sumę tych warunków życia społecznego, które pozwalają bądź to grupom, bądź poszczególnym ich członkom pełniej i szybciej osiągnąć ich własną doskonałość” (Gaudium et spes, 26). Kiedy dobro wspólne przestaje być wspólną perspektywą, działalność publiczna narażona jest na rozbicie na partykularne interesy, niezdolne do ochrony tego, co należy do wszystkich.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera rodzina – podstawowa rzeczywistość ludzka i naturalny fundament wspólnoty. To w rodzinie splatają się pokolenia i przekazywana jest żywa pamięć, która zapewnia społeczeństwu wewnętrzną ciągłość. Tam, gdzie rodzina jest wspierana, umacnia się również duchowa i społeczna stabilność narodów. Rodzina pozostanie zawsze pierwszą szkołą człowieczeństwa, w której człowiek uczy się – wcześniej niż gdziekolwiek indziej – elementarnej gramatyki współżycia ludzkiego: przyjmowania życia, troski o drugiego, przebaczania, służby i przynależności.(…)

Afirmacja godności człowieka nie może pozostać jedynie abstrakcyjną zasadą, gdy tak wiele osób jest zmuszonych pozostawić wszystko, aby szukać pokoju, bezpieczeństwa i przyszłości. Także tragiczny dramat migracji stawia dziś przed sumieniem narodów i przed etycznymi podstawami ładu międzynarodowego poważne wyzwanie. Liczni mężczyźni, kobiety i dzieci są zmuszani – często wskutek dramatycznych okoliczności – do opuszczania swoich wspólnot oraz pozostawiania bliskich, własnej historii i więzi. Rzeczywistość ta wykracza poza wszelkie interpretacje wyłącznie demograficzne czy ekonomiczne: stanowi kwestię przede wszystkim moralną i prawną. Tam, gdzie osoba jest dyskryminowana z powodu swojego pochodzenia narodowego, etnicznego, religijnego lub językowego, albo ze względu na swoją sytuację ekonomiczną czy społeczną, dochodzi do poważnego naruszenia uniwersalnej zasady równej godności wszystkich istot ludzkich. (…)

Świat przeżywa głęboki kryzys duchowy i kulturowy, który przejawia się w licznych formach przemocy, polaryzacji i wzajemnej nieufności. W tym kontekście pokój jawi się jako aspiracja polityczna, a jeszcze bardziej jako prawdziwy wymóg moralny. Domaga się on języka publicznego szanującego tych, którzy myślą inaczej; instytucji służących spotkaniu; pamięci historycznej poszukującej prawdy i pojednania; a także życia społecznego zdolnego podtrzymywać obywatelską przyjaźń i wzajemny szacunek pomimo różnicy poglądów.

Na płaszczyźnie międzynarodowej pokój wymaga odwagi dyplomatycznej, odpowiedzialności etycznej oraz wizji przyszłości opartej na poszanowaniu tożsamości każdego ludu i na obowiązku państw, by rozwiązywać spory drogami pokojowymi przewidzianymi przez prawo międzynarodowe. Każda wojna stanowi ostatecznie bolesną porażkę zdolności do negocjacji, a także porażkę tej wspólnej świadomości ludzkości, która uznaje istnienie więzi sprawiedliwości między narodami. Broń może narzucić czasowe milczenie, lecz nigdy nie będzie w stanie zbudować autentycznego i trwałego pokoju.(…)

Wspólnota międzynarodowa jest wezwana do ponownego odkrycia niezastąpionej wartości dialogu jako cierpliwej drogi prowadzącej do sprawiedliwych i trwałych porozumień, opartych na poszanowaniu traktatów, przejrzystości działań dyplomatycznych oraz szczerej woli przedkładania pokoju nad użycie siły. To właśnie z tego rodzą się zaufanie i nadzieja.(…)

Również wewnątrz samych społeczeństw pilnie potrzebne jest budowanie kultury wzajemności. Pluralizm polityczny nie powinien przeradzać się w nieustanne dyskredytowanie przeciwnika. W dojrzałym społeczeństwie nawet konflikt może stać się drogą do pokoju, gdy różnice łagodzone są przez wzajemne słuchanie, a następnie ukierunkowane na uznanie potrzeb, aspiracji i możliwości wszystkich.(…)

Słowa mogą otwierać drogi albo je zamykać; mogą rozjaśniać rzeczywistość albo ją zniekształcać do tego stopnia, że spotkanie staje się niemożliwe. Ci, którzy sprawują odpowiedzialność publiczną, mają zatem szczególny obowiązek strzec słowa, aby „rozbrajać język” (Orędzie na Wielki Post 2026, 5 lutego 2026). Stanowczość nie wymaga pogardy, a różnica zdań nie musi prowadzić do upokarzania.

Z szacunku wobec drugiego człowieka rodzi się także obowiązek ochrony przestrzeni, w której dojrzewają jego przekonania, sumienie i relacja z Bogiem. Troska o ten wymiar wewnętrzny pozwala lepiej zrozumieć kwestię zasadniczą dla każdego prawdziwie demokratycznego społeczeństwa: wolność myśli, sumienia i religii – fundamentalne prawo chroniące najbardziej wewnętrzną sferę osoby ludzkiej. Wolność, na której opiera się współczesne państwo, jeśli jest autentyczna, uznaje religijny wymiar człowieka, szanuje go i zapewnia mu ochronę prawną; nie dopuszcza również do sytuacji, w której ktoś musiałby z powodu swojej wiary rezygnować z udziału w życiu społecznym.(…)

Być wolnym nie oznacza jedynie braku przymusu ani posiadania wielu możliwości wyboru; oznacza zdolność rozpoznania dobra i odpowiedzialnego przylgnięcia do niego. Dlatego każde społeczeństwo rzeczywiście wolne wymaga również właściwego wyznaczenia granic władzy publicznej, tak aby wolność osób, wspólnot i stowarzyszeń nie była bezpodstawnie ograniczana (por. Dignitatis humanae, 1). Z tej perspektywy uprawniona autonomia porządku doczesnego nie może być nigdy interpretowana jako wrogość wobec zjawiska religii. Wiara nie dąży do narzucania się za pomocą przywilejów ani przymusu; nie może jednak zostać zepchnięta do milczenia, jak gdyby była czymś nieistotnym dla życia publicznego. (…)

 

Podczas spotkania Papieża z wiernymi w Madrycie na stadionie Santiago Bernabéu padły m.in. słowa:

Dzisiejszy wieczór jest wielkim hymnem wiary i cieszę się, że mogę dołączyć mój głos do waszych głosów, aby wielbić Boga i umacniać więzi tak pięknej rodziny eklezjalnej, która uczy się sztuki polifonii, czyli jedności w różnorodności. Dziękuję waszemu Arcybiskupowi, Don José, za wspomnienie przypowieści o śpiewie, ukazującej, że liczby, dane i wydarzenia nie wystarczają do tworzenia wspólnoty. Nasze serce potrzebuje śpiewu, to znaczy interpretowania wydarzeń i sytuacji poprzez wspólne celebrowanie sensu, który z nich promieniuje. W sposób szczególny dokonuje się to w Kościele podczas liturgii – wielkiej Pamiątki historii, która przyniosła nam zbawienie.(…)

Drodzy bracia, Madryt jest wielkim miastem, w którym współistnieją różne tradycje i różne „dusze”. Bóg zna serce każdego z jego mieszkańców. Zna je tak, jak tylko On potrafi – to znaczy w miłości, a więc i w wolności. On jest nieskończonym miłosierdziem i pragnie, by wszyscy dostąpili zbawienia. Pragnie tego do tego stopnia, że stał się ciałem i wziął na siebie cały grzech, całe zło i wszystko to, co negatywne w świecie. Oto Jezus Chrystus! Oto Dobra Nowina, łaska, którą otrzymaliśmy; jesteśmy wezwani, by dzielić się nią ze wszystkimi! Wszyscy bowiem, bez wyjątku, są stworzeni do życia, i to do życia w pełni. Obecność Kościoła w wielkim mieście jest przypowieścią o tej tajemnicy zbawienia. (…)

Opowieści, których wysłuchaliśmy tego wieczoru, mówią nam, a raczej „wyśpiewują”, jak wiele życia jest w tym Kościele. Ktoś dał takie świadectwo: „Mogę bez wahania powiedzieć, że głęboko kocham Kościół, rodzinę Bożą, w której każdy z nas ma swoje miejsce”. Ktoś inny powiedział: „Poczułem wielką radość i odpowiedzialność, stając się bardziej aktywnym członkiem wspólnoty i dzieląc się swoimi darami z innymi członkami Kościoła”. Jeszcze inni mówili: „Dla nas służba w tych programach jest nie tylko sposobem niesienia pomocy, ale także sposobem odwzajemnienia całej życzliwości i wsparcia, jakie sami otrzymaliśmy”.

Oto Kościół, drodzy bracia i siostry! Oto muzyka Ewangelii ze swoim „zaraźliwym” rytmem. Kiedy dociera ona do serca, sprawia, że człowiek może powiedzieć, iż został przyjęty z otwartymi ramionami (…).,

Bądźcie dla wszystkich jak otwarta Biblia, aby na waszych twarzach i w waszym życiu można było odnaleźć Słowo Boże. Miłość bowiem jest językiem, który sprawia, że każdy czuje się jak u siebie w domu.

 

W katedrze w Madrycie, przy figurze Matki Bożej z Almudeny Leon XIV mówił i modlił się:

(…) Liczne pokolenia mieszkańców Madrytu na przestrzeni wieków otaczały czcią ten wizerunek Najświętszej Maryi Panny, która trzyma na rękach swego Boskiego Syna i ukazuje Go nam. Tradycja opowiada, że w trudnych czasach dla wspólnoty chrześcijańskiej, aby uchronić figurę Matki Bożej, ukryto ją we wnęce murów obronnych Cytadeli. Pozostawała tam przez długi czas, aż w końcu, po cudownym zawaleniu się części murów, odnaleziono ją nienaruszoną.(…)

Tymczasem Matka Boża z Almudeny, przez swoją obecność i niezawodność swej opieki, mówi nam coś innego: aby wznieść coś nowego, pięknego i trwałego, trzeba być gotowym burzyć mury, ponieważ aby na nowo wyruszyć w drogę, potrzebujemy przestrzeni pozwalających dostrzec horyzont.

Przekonani, że Pan wędruje wraz ze swoim świętym Ludem, wsłuchuje się w jego lęki i z troską przyjmuje wszelkie jego wysiłki na rzecz dobra, zachęcam was, abyście nie ustawali w dawaniu świadectwa wiary, aby kontemplować zamysł miłości Ojca. Zachęcam was, abyście nie ustawali w okazywaniu miłosierdzia, jednocząc się jako jedna rodzina braci i sióstr, oraz abyście nie tracili nadziei, wspierając się wzajemnie w waszym działaniu w świecie. (…)

Święta Maryjo z Almudeny, Dziewico i Matko Odkupiciela,

Królowo Nieba, Matko Miłości,

pod Twoim płaszczem, pokorna Dziewico, Twoje dzieci szukają opieki.

Matko pełna miłości, Świątynio Boga, strzeż nas, Pani,

 i pomagaj nam być budowniczymi pokoju i pojednania. Amen.

 

Do wiernych w sanktuarium Matki Bożej w Montserrat Ojciec Święty mówił:

Kontemplujmy Maryję z Montserrat, która ukazuje nam Jezusa jako bezbronne Dziecię spoczywające na Jej kolanach; Ona jest tutaj, przy swoim Synu, zapraszając nas, abyśmy się wzajemnie miłowali. Złóżmy dziś u Jej stóp pancerze, które stopniowo uczyniły nasze serce zatwardziałym.

Dziecię Boże, które Maryja trzyma w swoich ramionach, nie nosi żadnej zbroi, a później to właśnie Ono, obnażone na krzyżu, całkowicie zawierzy się Ojcu, aby nas zbawić nieuzbrojoną i rozbrajającą mocą miłości.

Podnieśmy nasze oczy ku Maryi i błagajmy Ją, aby pomogła nam przyoblec się jedynie w pancerz Boży, jak zachęca nas św. Paweł: „Przepaszcie biodra wasze prawdą i przyobleczcie pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obujcie nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. (…) Bierzcie wiarę jako tarczę (…). Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże” (Ef 6, 14-17).(…)

Rozważmy również, jak Maryja Panna w swojej prawej dłoni trzyma kulę ziemską, znak swojej macierzyńskiej troski, ponieważ cały świat znajduje miejsce w Jej sercu. Zachęca nas Ona do uznania się za braci i siostry, tak aby nikt nie został wykluczony i aby komunia była silniejsza niż wszelki podział.

Prośmy Maryję, Królową Pokoju, aby uczyła nas wyrzekać się raniących słów, pochopnego osądu, obmowy i oszczerstw. I abyśmy nauczyli się strzec i pielęgnować miłość w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscu pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych oraz we wspólnotach chrześcijańskich, tak aby nienawiść ustąpiła miejsca nadziei i pokojowi.(…)

 

Msza św. sprawowana w porcie w Santa Cruz na Teneryfie była ostatnim publicznym wystąpieniem Papieża podczas podróży apostolskiej do Hiszpanii.

(…) Morze przed nami przywołuje nieskończoność, podobnie jak czyni to niebo; nieskończone jest jednak przede wszystkim pragnienie, które łączy Serce Boga z tak wieloma ludzkimi sercami, których radości i nadzieje, smutki i trwogi znajdują echo w sercu Kościoła (por. Gaudium et spes, 1). Żadna istota ludzka nie jest wyspą; położenie geograficzne tej diecezji i wyzwania duszpasterskie, przed którymi ona staje, świadczą, że narodziliśmy się dla spotkania i że nie ma przeszkody, odległości, niebezpieczeństwa ani zagrożenia, które mogłyby komukolwiek uniemożliwić podjęcie tej podróży. Czy to pozostając przez całe życie w tym samym miejscu, czy wybierając wyjazd albo będąc do niego zmuszonym – nikt nigdy nie pozostaje w bezruchu. Oto tajemnica serca: wewnętrzne wezwanie do wyjścia i do spotkania. (…)

Czego szuka ludzkie serce? Jak odpowiedzieć na jego pragnienie w sposób, który nie zwodzi? Jakże ważne jest, zwłaszcza dla tego, kto pozwala się prowadzić Ewangelii, aby nie sprowadzać wszystkiego do handlu i zysku. „Tymi, którzy bardziej się rozkoszują i lepiej przeżywają każdą chwilę, są ci, którzy nie chcą wybierać tu i tam, nieustannie poszukując tego, czego nie mają, lecz doświadczają, co oznacza docenienie każdej osoby i każdej rzeczy, uczą się nawiązywać kontakt i potrafią się cieszyć z najprostszych rzeczy. (…)

Dzisiejsza Ewangelia zdaje się radykalizować to wyzwanie i przypomina nam o bogactwie ubogich – o paradoksie, który odsyła wprost do życia Jezusa, do Jego prawdy i do drogi, podczas której On wciąż wzywa nas, abyśmy za Nim szli. (…)

Za Vatican News

 

Warto odwiedzić