Jezus naszą sprawiedliwością

22 kwi 2017
ks. Ottavio De Bertolis SJ
 

W Piśmie Świętym sprawiedliwość jest zgodnością z prawem Bożym. Elżbieta i Zachariasz w Ewangelii św. Łukasza są nazwani sprawiedliwymi, podobnie jak u św. Mateusza Józef, mąż Najświętszej Maryi.

Sprawiedliwość jest przestrzeganiem prawa Bożego, które czyni Izraela świętym; podobnie jak Bóg jest święty, świętym i sprawiedliwym jest człowiek pobożny postępujący zgodnie z prawem Pańskim. Bóg czyni sprawiedliwość lub prawo, prostując kręte drogi ludzkie, czyli fałszywe, złe relacje, które ludzie mają z sobą i z Bogiem. Jan Chrzciciel głosi: Prostujcie ścieżki Pańskie, czyńcie je prostymi, zgodnymi z prawem. Jesteśmy zaproszeni do czynienia sprawiedliwości, słuchając woli Boga, Jego prawa.

Istnieje jednak problem. Ukazuje go św. Paweł w Listach do Rzymian i do Galatów: nikt nie jest w stanie osiągnąć tej sprawiedliwości. Ani poganie, którzy jej nie znają, ponieważ nie otrzymali obietnicy, ani wierzący, czyli synowie Izraela, którzy wprawdzie ją znają, bo otrzymali prawo od Boga, ale go nie przestrzegali. I tak prawo, które powinno stać się narzędziem zbawienia, stało się narzędziem potępienia i śmierci. Pokazuje ono, co jest sprawiedliwe, ale nie pomaga tego osiągnąć. W każdym z nas jest rozdarcie: grzech, z powodu którego czynimy to, czego nie chcemy, a nie czynimy tego, co chcemy. Tu pojawia się konflikt: prawo powinno usprawiedliwiać, a służy tylko do ujawniania grzechu, który nie istniałby bez prawa. Czy zatem ustanowiono je dla naszego potępienia? Apostoł Paweł, choć pisze o prawie mojżeszowym, dotyka istoty każdego prawa. Prawo wskazuje pewien ideał, tak jak powinno być, ale jesteśmy ludźmi, nasze życie jest takie, jakie jest...

Tu jest sedno problemu usprawiedliwienia według św. Pawła. Oznacza ono właściwą relację z Bogiem, uczynienie nas sprawiedliwymi, podczas gdy nimi nie jesteśmy, ponieważ nie zachowaliśmy Jego przykazań, których nie znaliśmy jeszcze jako poganie, albo z powodu zatwardziałości naszych serc. Używając jednego z Pawłowych wyrażeń, Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby okazać wszystkim swe miłosierdzie (Rz 11, 32). Usprawiedliwienie osiągamy nie na podstawie uczynków, lecz dzięki wierze w Chrystusa (Rz 3, 21-26). I tak Jezus jest naszą sprawiedliwością; my, pozbawieni sprawiedliwości, zostaliśmy uczynieni sprawiedliwymi, czyli usprawiedliwionymi bez naszej świadomości, woli, a tym mniej zasługi. Tym samym nie jesteśmy już niewolnikami Boga – niewolnik bowiem podlega swemu panu – lecz synami. W ten sposób zostaliśmy uwolnieni od strachu i wszelkiego lęku przed Bogiem, ale także przed innymi i samymi sobą. Żyjemy nie pod prawem, lecz w Duchu. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga; nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie, dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2, 8-10). Można tu użyć porównania do sytuacji, jak gdyby jakiemuś dłużnikowi wierzyciel uczynił olbrzymi zapis, powierzył ogromny majątek. Tylko w ten sposób dłużnik mógłby spłacić swoje zobowiązanie.

Chodzi o miłość. Nie jesteśmy w stanie odpłacić Bogu miłością, zanim On nas jej nie nauczy i nie podaruje nam tej zdolności. Apostoł Jan pisze: My miłujemy Boga, ponieważ On sam pierwszy nas umiłował (1 J 4, 19). My nie odpłacimy i nie usprawiedliwimy się sami, bo otrzymujemy wszystko, co musimy oddać, a jednocześnie dajemy to naprawdę. Jest to sprawiedliwość całkowicie Boża, a jednocześnie nasza: łaska zakłada naturę, a miłość zakłada sprawiedliwość, lecz łaska wynosi naturę na poziom, którego ona sama nie mogłaby osiągnąć, natomiast miłość Boża rozlewa się w nas, czyniąc nas ludźmi podobnymi do nowego Adama, samego Chrystusa – prawdziwymi ludźmi uczestniczącymi w świętym i boskim Duchu wspólnym Jezusowi i Jego Ojcu.

Oczywiste jest, że naszych uczynków sprawiedliwości albo wynagrodzenia za grzechy popełnione przez nas nie możemy rozumieć jako zdolnych samych z siebie do przywrócenia jakiegokolwiek naruszonego porządku. Wręcz przeciwnie, to tak, jak gdyby ktoś zaciągnął olbrzymi dług, którego nie byłby w stanie wyrównać, płacąc małe kwoty ratami co jakiś czas. Nasze wynagrodzenie, podobnie jak każdy nasz uczynek lepszych od kogokolwiek i nie stawiają nas ponad innymi. A jednak, nie ma nic niewłaściwego w mówieniu o wynagradzaniu czy sprawiedliwości. Chrystus, który zgodził się być upokorzonym, wzgardzonym, obrażonym i odrzuconym przez nas wszystkich, przyjął nas takimi, jakimi jesteśmy, i znajduje nas tam, gdzie jesteśmy.

Wiara jest przystępem do zbawienia: wierzymy bowiem, że to, co się stało podczas męki Jezusa, trwa nadal i będzie trwać aż do końca wieków; z jednej strony, nasz grzech, a z drugiej Jego „umiłowanie nas aż do końca” (por. J 13, 1), aż do głębi tego, kim jesteśmy i kim możemy się okazać. Znana jest nam symbolika zawarta u św. Jana (19, 31-37), Jezus zdecydował, że Jego Serce zostanie otwarte i wyleje swoją krew oraz żywą wodę – znak uwalnia nas od wszystkich naszych bożków i uzdrawia nas wszędzie tam, gdzie dociera. To cios włócznią staje się kluczem do tajemnicy niezgłębionego Bożego bogactwa.

A zatem nikt nie jest sprawiedliwy poza Chrystusem – nowym Adamem. Tylko w Nim wypełnia się powołanie całego Izraela: Będziesz miłował twojego Boga, Jahwe, z całego swego serca, z całej duszy twojej, ze wszystkich swych sił (Pwt 6, 5). Ojcowie Kościoła zgodnie komentują, że z boku nowego Adama zrodził się Kościół, poczęty z wody chrztu i z Krwi Eucharystii. Stąd rozumiemy, że życie się rozprzestrzenia, promieniuje, „klonuje się” w nas. Jego sprawiedliwość wylewa się na nas, ponieważ tak, jak Jezus jest Synem, także nas przybrano za synów, uczyniono nas zdolnymi wybierać i pragnąć dla siebie tego, co On sam wybrał dla siebie. Chrystus jest sprawiedliwy, ponieważ jest jedynym, który pokochał Ojca z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. On uzdolnił nas do tego, stwarzając w nas nowe serce, nie kamienne, lecz z ciała (por. Ez 36, 26). To jest Jego serce, ponieważ już nie my żyjemy, lecz żyje w nas Chrystus (por. Ga 2, 20).

tłumaczył ks. Stanisław Pyszka SJ

 

Warto odwiedzić