Pracowite życie S.B. Hanny Chrzanowskiej

22 kwi 2018
ks. Marek Wójtowicz SJ
 

Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 r. w Warszawie. w rodzinie inteligenckiej pochodzenia szlacheckiego. W domu nie miała środowiska sprzyjającego wychowaniu w wierze.

Jej ojciec Ignacy Chrzanowski był profesorem filologii i historykiem literatury. Jej matka Wanda Szlenkier pochodziła z rodziny zamożnych przemysłowców. Po latach Hanna pisała o swoich rodzicach: Oboje byli niewierzący: i moja matka (w paszporcie wyznania ewangelicko-augsburskiego), długie lata w mękach ateistycznego pesymizmu i mój ojciec (w paszporcie rzymski katolik) pozytywistyczny wówczas liberał co się zowie! Ale każde z nich straciło inną wiarę i każdemu z nich został po niej inny osad.

Hanna była dość chorowita, stąd często wysyłano ją do Zakopanego i do południowej Francji. Od 1910 r. rodzina zamieszkała w Krakowie, gdzie w 1920 r. dziewczyna ukończyła gimnazjum sióstr urszulanek.

W wirze pracy charytatywnej

Zanim spotkała na swej życiowej drodze żywego Jezusa, jej pasją było pomaganie innym. Zaraz po maturze kwestowała na rzecz ubogich. W tym czasie postanowiła, że zostanie pielęgniarką. Po ukończeniu odpowiednich kursów zaczęła pracować w Klinice Chirurgicznej przy ul. Kopernika 40. Przez jakiś czas studiowała też polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1922-1924 uczyła się w Warszawskiej Szkole Pielęgniarstwa. Otrzymała wtedy specjalne stypendium na wyjazd do Paryża. Później miała też okazję zapoznać się z zasadami pracy pielęgniarek w Belgii. W latach 1929-1939 była redaktorem naczelnym pisma „Pielęgniarka Polska”. W roku 1939 pojechała z ojcem do Włoch i podczas tego pobytu nawiedziła Asyż. Dnia 1 września 1939 r. udała się do Krakowa, by do 1973 r. być zawodowo związana z tym miastem. Od razu włączyła się w prace Obywatelskiego Komitetu Pomocy Społecznej pod przewodnictwem arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy. Pomagała wysiedlonym i uchodźcom, opiekowała się więźniami. Latem 1946 r. wyjechała na rok do USA, by zapoznać się z nowojorskim pielęgniarstwem domowym.

Rachunek sumienia pielęgniarki

Po powrocie z USA była inicjatorką sieci opieki nad chorymi w domach rodzinnych. Działała w czasie, gdy nie były jeszcze organizowane domowe hospicja. Zachęcała do współpracy księży proboszczów, by zapewnić opiekę duchową swoim pacjentom. Hanna Chrzanowska w opiece nad chorym współpracowała z siostrami zakonnymi i osobami świeckimi. Organizowała też rekolekcje dla pielęgniarek. To z myślą o nich napisała Rachunek sumienia pielęgniarki - niezwykle aktualny i pouczający tekst, pomocny dla każdego, kto opiekuje się chorymi i ma z nimi kontakt na co dzień. Zwraca w nim uwagę, by poszerzać swoją wiedzę religijną i pogłębiać relację z Bogiem; modlić się pracą, tak ażeby była odblaskiem dobroci Boga; panować nad zmęczeniem, nudą i rutyną w pracy; rzetelnie spełniać swoje obowiązki zawodowe i rodzinne; nieustannie się dokształcać w zawodzie pielęgniarki; dbać o własne zdrowie, nie zaniedbywać chorych, nie traktować ich jak numery. Hanna Chrzanowska dobrze znała realia niezwykle wymagającej służby ciężko i obłożnie chorym w szpitalach, jak i w domach. W kolejnych punktach rachunku sumienia przypomina o konieczności poszanowania godności każdej osoby chorej, niezależnie od jej pochodzenia, bogactwa czy ubóstwa. Uwrażliwia na potrzebę obecności przy umierających, zwłaszcza gdy brak jest najbliższej rodziny. Nadmienia o stałym kontakcie z kapelanem, by nikt na oddziale szpitalnym nie umierał bez pojednania się z Bogiem i bez sakramentów, oraz o zachowaniu tajemnicy zawodowej. Podkreśla potrzebę rozmowy z ciężko chorymi, troszcząc się z wielką cierpliwością o ich równowagę psychiczną i duchową. Według Hanny Chrzanowskiej każda pielęgniarka i osoba opiekująca się chorym powinna starać się o atmosferę spokoju i pogody, tak by chory nie odczuwał zmęczenia czy pośpiechu opiekunki.

Ta gorliwa pielęgniarka swoją troską otaczała dzieci nienarodzone i matki niezamężne. Przypominała, by nigdy nie być drażliwym czy prowokującym spory. Chciała „apostołować przykładem”, a nie tylko słowami. Dla dobra pacjentów nigdy nie tolerowała zła i nie kryła tchórzliwie cudzych błędów czy nieuczciwości. Jedno z ostatnich pytań rachunku sumienia brzmi: Czy byłam słowna, czy liczyłam się z cudzym czasem? Czy nie czekano na mnie na próżno?

Przyjaźń z Arcybiskupem Krakowa

Hanna w swej bogatej działalności otrzymywała serdeczne wsparcie od Arcybiskupa Krakowskiego, Karola Wojtyły. On sam wiele razy towarzyszył jej w tej pełnej poświęcenia posłudze, odprawiając Msze św. w intencji chorych w ich domach. Zachęcał też wychowawców Seminarium Krakowskiego, by w dziele opieki nad obłożnie chorymi w domach mieli swój udział alumni przygotowujący się do posługi kapłańskiej.

Na pogrzebie Hanny Chrzanowskiej, która zmarła 29 kwietnia 1973 r., abp Karol Wojtyła mówił: Dziękujemy Ci, Pani Hanno, że byłaś wśród nas, że byłaś taką, jaką byłaś. Dziękują Ci za to opiekunki chorych, siostry zakonne, pielęgniarki, młodzież akademicka – cały Kościół krakowski. Dziękuję Ci za to jako biskup Kościoła krakowskiego. Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem.

A raczej dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś, z tą Twoją wielką prostotą, dobrocią, z tym wewnętrznym spokojem, a zarazem z tym wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: „błogosławieni miłosierni”. Że byłaś jakąś zapowiedzią tych ostatnich słów, które usłyszymy wszyscy – Ty je już słyszałaś, chyba szczególnie w tych ostatnich słowach uwydatnił Pan Jezus to: Byłem chory, a zaopiekowaliście się Mną.

Dnia 28 kwietnia 2018 r. w bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie odbędzie się beatyfikacja Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Mam nadzieję, że będzie ona wzorem dla nas wszystkich, jak hojnie i kompetentnie pomagać naszym siostrom i braciom doświadczanym krzyżem cierpienia.

 

Przeczytaj także

Warto odwiedzić