Massa i Meriba

11 kwi 2012
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: „Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”. Ps 95, 7b-9

To wezwanie brzmi przez całe wieki. Kościół powtarza je codziennie na początku Liturgii godzin, popularnie zwanej brewiarzem. Odwołuje się ono do pewnego wydarzenia, które dla Izraela, a potem i dla Kościoła nabrało wagi symbolu oznaczającego zatwardziałość serca. Skoro Kościół codziennie ponawia ostrzeżenie przed zatwardziałością serca i modli się, aby jego dzieci nie zatwardzały swych serc, to sprawa musi być bardzo poważna. W istocie: zatwardziałość serca to jedno z największych zagrożeń dla człowieka wierzącego, czyhające nań codziennie. Jak jest ono niebezpieczne, wskazuje także fakt, że Pismo Święte aż w 9 miejscach wspomina wydarzenie z Massa i Meriba.

Na czym jednak polega owa zatwardziałość serca? Biblia nie lubi abstrakcyjnych definicji. Zamiast nich przedstawia swoisty paradygmat zatwardziałości serca, wyrażony w wydarzeniu w Massa i Meriba. Od niego zresztą miejsce to otrzymało swoją nazwę. Massa i Meriba znaczą: próba i spór.

Cóż konkretnego się tam wydarzyło? Otóż Izraelitom idącym przez pustynię znów zabrakło wody. I jak zwykle rozpoczęli spór z Mojżeszem, po co ich wyprowadził na to miejsce. Ale to nic nowego. Podobnie bywało wcześniej. Sprawa ma jednak dużo głębszy wymiar. Chodzi właśnie o serce. Izraelici mają już za sobą nie tylko doświadczenie przejścia przez Morze Czerwone, nie tylko dar słodkiej wody u źródeł Mara i dar przepiórek, gdy chcieli mięsa, ale też stałą łaskę manny otrzymywanej co dnia. Są otoczeni dowodami

troski Boga. Ta troska jednak staje się dla nich czymś zwyczajnym, rzec by można, wręcz standardowym. I gdy przychodzi moment, że Pan znów wystawia na próbę ich wiarę i stają wobec braku wody, co robią? Zamiast prosić o wodę i ufnie powierzyć się Panu, wątpią i zadają pytanie: Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie? (Wj 17, 7). Przy wszystkich znakach Bożej troski ciągle im nie dość, ciągle znajdują jakiś powód, by wątpić. List do Hebrajczyków, odwołując się do tego wydarzenia, ostrzega: Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego… (Hbr 3, 12).

Zatwardziałe serce to serce, które traktuje Boga jak automat miłosierdzia, a kiedy ten automat nie spełnia jego oczekiwań, albo co gorsza, wystawia jego wiarę na próbę, ma wielkie pretensje, wątpi i żąda dowodów. W gruncie rzeczy jest to niewiara, czyli utrata relacji z Bogiem żywym. Jak mówi dalej Psalm 95: tacy ludzie nie znają dróg Boga i nie wejdą do Jego odpoczynku. Drogi zaś Pana to łaska i wierność. Żywe serce wierzącego odpowiada na nie wdzięcznością i zawierzeniem. To rodzi odpoczynek w Panu. Serce zatwardziałe bardziej słucha swoich lęków i przyznaje rację im, a nie głosowi Boga. Dlatego chcąc nie chcąc musi być niespokojne. To swoista perwersja duchowa, za którą ukrywa się duch kłamstwa – zły duch.

Massa i Meriba to też próba wiary dla Mojżesza. Mojżesz, widząc niewiarę ludu, jest zgorszony i mówi: Słuchajcie, wy buntownicy! Czy potrafimy z tej skały wyprowadzić dla was wodę? (Lb 20, 10). Nie wierzy, iż Bóg się aż tak uniży, że jest takim miłosierdziem, by spełniać wolę zbuntowanego ludu. Dlatego dwa razy uderza laską w skałę. Pan Bóg zrobi mu potem wyrzut, że nie objawił Jego świętości i dlatego zobaczy Ziemię Obiecaną tylko z daleka.

Bóg żywy to niepojęta tajemnica; ani automat miłosierdzia, ani też egzekutor sprawiedliwości. To wolność i miłość, nowa i świeża co rano w swej przeogromnej wierności.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Groń SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
Grażyna Berger

Warto odwiedzić