Jakie piękno zbawi świat?

29 mar 2015
ks. Marek Wójtowicz SJ
 

Pan Jezus jest Bramą, przez którą wchodzimy w niezgłębioną tajemnicę Boga, który jest Miłością. Zatem otwórzmy nasze życie na miłość Pana. Starajmy się Go poznawać, kochać i naśladować. Rozmawiajmy z Nim jak przyjaciel z przyjacielem, pozwólmy Mu działać w naszych sercach. To dzięki przebywaniu z Nim mogą zrodzić się w nas wielkoduszne pragnienia, dobre czyny i postanowienia poprawy. Tylko z Nim w naszych sercach może pojawić się na nowo nadzieja na piękne życie, obfitujące w zaufanie i dobre czyny. Tylko On otwiera nas na perspektywę życia, w którym przestaniemy się lękać cierpienia i śmierci.

Ciągle jesteśmy kuszeni do zamykania się w sobie. Czasem wydaje się nam, że życie małoduszne jest wygodniejsze. Może tak, ale czy jest prawdziwym życiem? Czy egoista zdolny jest doświadczyć głębokiej radości braterstwa z innymi ludźmi, przyjaźni i pogody ducha? To wszystko jest udziałem tych, którzy zawierzyli Bogu sprawiającemu, że ziarno, choć ginie w ziemi, przecież przynosi owoc obfity. Warto przeżywać swoje życie w sposób ofiarny, choć to kosztuje wiele trudu i wymaga zapomnienia o sobie.

 

 

W powieści F. Dostojewskiego Idiota, umierający Hipolit zadaje pytanie księciu Myszkinowi: To prawda, książę, że jak to kiedyś powiedzieliście, piękno zbawi świat? (...) Jakie piękno zbawi świat? Książę nie odpowiada na to pytanie, tak jak Jezus nie odpowiedział na pytanie Piłata, cóż to jest prawda. A milczenie Myszkina, który z pełnym współczuciem towarzyszył umierającemu Hipolitowi, wskazuje, że tym pięknem jest miłość, która nie ucieka przed cierpieniem kogoś bliskiego. To właśnie takie piękno zbawi świat. Tylko piękno bezinteresownej miłości może go ocalić od banalności i brzydoty. Nie jest to piękno, które kusi i wyprowadza ludzi na manowce, lecz takie, za którym tęskni nasze niespokojne serce. To piękno Bożego Oblicza; piękno Dobrego Pasterza, który zawsze prowadzi na Boże drogi, na dobre pastwiska, gdzie możemy odpocząć i orzeźwić naszą duszę (por. Ps 23), który oddaje swoje życie za owce (J 10, 11). Ty jesteś piękny – mówił o Bogu św. Franciszek z Asyżu w swoim Hymnie na cześć Stwórcy. Kiedy Bóg widział, że było dobre to, co stworzył, widział zarazem, że było to piękne – czytamy w Księdze Rodzaju.

Boże piękno ma w sobie siłę, która nas przyciąga, wzbudza zachwyt: A Ja, gdy nad ziemię zostanę wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie (J 12, 32). Bóg objawia swoją chwałę w krzyżu swojego Syna, a to wzbudza w naszym sercu rozmiłowanie w Bogu, jakiego doświadczali święci; rodzi entuzjazm, gorliwość, radość i zaufanie... Bóg pociąga nas ludzkimi więzami, a są to więzy miłości; miłości ukrzyżowanej, trudnej, wymagającej od nas ofiary i zapomnienia o sobie.

Gdy krzyż Jezusa jest miarą wszystkiego, wtedy odsłania się najgłębsza prawda wszystkich rzeczy, wtedy wychodzą na jaw zamysły serc wielu. Wszystko się wówczas porządkuje jak opiłki żelaza w polu magnetycznym. Perspektywy się odwracają, bo zaczyna królować ewangeliczny paradoks tracenia życia, by je na nowo zyskać. Tylko ci, którzy potrafią z Maryją i ze św. Janem trwać pod krzyżem Jezusa na Golgocie, zdolni są do prawdziwej miłości. Oni ufają wbrew wszelkiej nadziei i nie zniechęcają się trudnościami. Wpatrzeni w otwarte Serce Zbawiciela wyrównują chwiejny krok, podążają za Jezusem z radością i oddaniem; bez zmęczenia biegną – jak św. Paweł – ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie przygotowanej nam przez Boga w niebie.

Pięknie jest być w Kościele i obfitować we wszystko, we wszelką łaskę i pomoc, choćby tę daną nam w sakramentach świętych, zwłaszcza w sakramencie pojednania i w Eucharystii. To naprawdę piękne, gdy trwamy przy Panu Jezusie mimo zniechęcenia, mimo codziennych zmartwień i trudów. Powtarzamy za św. Piotrem: Panie do kogóż pójdziemy? Ty uczysz nas życia pięknego i objawiasz nam Boże piękno, za którym stęsknione jest każde ludzkie serce.

Pytanie sformułowane przez rosyjskiego pisarza: Jakie piękno zbawi świat? prowokuje nas do udzielenia odpowiedzi ludziom nam współczesnym, którzy gubią się, pogrążeni często w brzydocie, pogoni za karierą, nałogach pijaństwa, narkomanii, erotyzmu i pornografii. Tak często dostrzegamy dzisiaj smutek i duchowe zagubienie rozbitych rodzin, bo kiedyś zabrakło czasu na spokojną rozmowę, na wzajemne poznanie się, na przebaczenie. To brzydota egoizmu, zamykania się w sobie, szukania tylko osobistych korzyści bez troski o dobro wspólne własnej rodziny czy ojczyzny. To wreszcie brzydota i panoszenie się gorszycieli w niektórych sztukach teatralnych, programach telewizyjnych czy internecie. Tę brzydotę trzeba nie tylko demaskować, ale zdecydowanie odrzucić.

Umiejmy zaopiekować się choćby najmniejszym dobrem w nas, nawet wątłym pragnieniem, by coś w sobie, z pomocą Bożej łaski, naprawić. Z większym entuzjazmem włączmy się w budowanie Królestwa Bożego na ziemi, które na początku naszej drogi nawrócenia może wydawać się mało dostrzegalne. Nauczmy się dziękować za każdą okruszynę dobra, które Bóg złożył w naszym sercu, by owocowało, by przynosiło zwielokrotniony plon. Kontemplując krzyż Jezusa, doświadczymy duchowego piękna i wewnętrznej harmonii, gdy na świat i na nasze życie popatrzymy z jego perspektywy, ponad rozpiętymi nad światem ramionami Chrystusa, który wszystkich pragnie przygarnąć do siebie.

 

Przeczytaj także

ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Dariusz Wiśniewski SJ
ks. Stanisław Biel SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Stanisław Groń SJ
ks. Stanisław Groń SJ
Piotr Pikuła
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Biel SJ
Ojciec Jerzy

Warto odwiedzić