Pokusy służą zbawieniu

07 lut 2014
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

Pan pozostawił [pogańskie] narody [w Ziemi Obiecanej], nie wypędzając ich ani nie wydając ich w ręce Jozuego (…). Byli oni przeznaczeni do wypróbowania Izraelitów, by można było poznać, czy będą strzec przykazań, które Pan dał ich przodkom za pośrednictwem MojżeszaSdz 2, 23; 3, 4

Wielu zadaje sobie pytanie: Dlaczego Pan Bóg dopuszcza pokusy, czemu żyjemy w świecie, który niemal nieustannie wystawia na próbę naszą wiarę i moralność? Dlaczego Pan Bóg pozostawia nam pewne, nierzadko kompromitujące nas słabości, które stają się przyczyną naszych upadków? Przecież jest wszechmocny i mógłby ułatwić nam życie i naszą służbę Jemu, usuwając z drogi wszystkie przeszkody tak zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Ileż to razy zapewne prosiliśmy Go o to. Tymczasem pozostają one, a bywa, że się jeszcze bardziej wzmagają. Jaki w tym sens?

Pewną odpowiedzią na to pytanie jest cytat z Księgi Sędziów wprowadzający do tego rozważania. Bóg celowo pozostawia w Ziemi Obiecanej pogańskie narody, aby wypróbować Izraelitów. Ideę tę potwierdzają także mistrzowie duchowi pierwotnego chrześcijaństwa. Abba Antoni twierdzi: Nikt nie może wejść do Królestwa Niebieskiego niewypróbowany. Zabierz pokusy, a nikt nie będzie zbawiony. To wręcz szokujące, ale głęboko prawdziwe. Paradoksalnie, pokusy służą zbawieniu.

Próba, bo nią w istocie jest każda pokusa, jest konieczna, abyśmy poznali samych siebie; więcej, abyśmy poznali aż do bólu głębię naszej słabości. To doświadczenie analogiczne do tego, które konieczne jest dla nałogowca, by dostrzegł swój nałóg i zapragnął się leczyć. Pycha, która jest skutkiem grzechu pierworodnego, blokuje takie poznanie, buduje w nas fikcję, że sami jesteśmy panami siebie. Bez pokus nigdy jej nie zwalczymy i nie nauczymy się pokory.

Pan Bóg wie o tym doskonale i dlatego pozostawia Izraelowi w jego nowej ziemi narody pogańskie, które, owszem, walczą przeciwko niemu, ale też z drugiej strony przez swoje pogańskie kulty i obyczaje są dla niego ustawiczną zachętą do ulegania słabościom z tymi najniższymi i najobrzydliwszymi włącznie.

Także i my żyjemy w świecie na poły pogańskim. Z jednej strony jesteśmy jako chrześcijanie zwalczani, a nawet prześladowani, a z drugiej zachęcani, przekonywani czy wręcz podstępnie wciągani w pogańskie hołdowanie słabościom i namiętnościom. Dotyka to już nawet naszych dzieci, i to w przedszkolach.

Pan Bóg to wszystko dopuszcza, abyśmy poznawszy naszą słabość, w pokorze oparli się na Nim, a nie na własnych siłach, bo pokusy pokazują nam, że niewiele możemy sami z siebie, co więcej, dają boleśnie doświadczyć, jak głęboko prawdą o nas są słowa Pana: Beze Mnie nic uczynić nie możecie (J 15, 5).

Izrael, począwszy od okresu sędziów, wystawiony na pokusy pogaństwa upadał i dźwigał się z Bożą pomocą, ciągle jednak liczył na własne siły, aż w końcu popadł w niewolę, i to taką, która zagroziła jego fizycznej i duchowej egzystencji. Dopiero wtedy zaczął z całych sił wołać o Zbawiciela.

Czy i w naszym życiu duchowym musi dochodzić do tak ekstremalnych doświadczeń, graniczących wręcz z zagrożeniem egzystencji?

Subiektywnie odczuwany ciężar pokus i prób, których doświadczamy, jest miarą naszego oporu, jaki przy wszystkich naszych dobrych intencjach nasza pycha stawia łasce Bożej. Niech więc one nas nie gorszą, ale przeciwnie, uczą pokory i ufności, gdyż jak mówi słowo Boże: Wierny jest Bóg i nie pozwala, abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły, ale dopuszczając pokusę, daje i siły, aby ją pokonać (por. 1 Kor 10, 13).

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Biel SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Artur Wenner SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Artur Wenner SJ
św. Klemens Aleksandryjski
ks. Stanisław Biel S

Warto odwiedzić