Radośni, bo ubodzy

09 sie 2015
ks. Marek Wójtowicz SJ
 

Pan Jezus nazywa szczęśliwymi ludzi ubogich: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5, 3). Kto otwiera się na bogactwa Bożej łaski, ten prawdziwie króluje z Bogiem, bo tylko On może wypełnić i nasycić nasze serca miłością.

Dlatego Jezus nie zawahał się skierować zaproszenia do bogatego młodzieńca, licząc na jego wielkie pragnienia i hojność: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie (Mt 19, 21). Młodzieniec odszedł jednak od Jezusa smutny, miał bowiem wiele posiadłości i wspaniałych planów na przyszłość. Dlatego nie był w stanie przyjąć daru przyjaźni ze strony Jezusa. A przecież On daje stokroć więcej tym, którzy porzucają to, co sami zdobyli czy otrzymali.

 

Kontemplacja Jezusa ubogiego

Chrześcijanin otwarty na dar życia ubogiego w paradoksalny sposób zostaje ubogacony ubóstwem Jezusa Chrystusa. Przypomina o tym św. Paweł: Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić (2 Kor 8, 9). Bogactwem Jezusa było pełnienie woli Ojca. On wszystko otrzymał od Ojca i wszystko Jemu pragnął oddać (por. J 17, 10). Dlatego winniśmy kontemplować Jezusa ubogiego. Jego ubóstwo polegało przede wszystkim na całkowitym powierzeniu się Ojcu, aż po śmierć na krzyżu. Chrystus ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (Flp 2, 7). Niczego dla siebie nie zatrzymał. Na tym polega szaleństwo miłości. Kontemplując Jezusa Sługę, św. Paweł zdobył się na decyzję, by wszystko uznać za stratę, byle tylko poznać Chrystusa i być pozyskanym przez Niego (por. Flp 3, 8). Właśnie z tego powodu często powtarzał: Radujcie się zawsze w Panu!

 

Powierzyć wszystko Bogu

Pamiętamy o geście ubogiej wdowy (por. Mk 12, 41-44), która wrzuciła wszystko, co miała, do świątynnej skarbony. Oddała całe swoje utrzymanie, nic nie zatrzymując dla siebie. Ten gest oznaczał powierzenie się bez reszty Bogu. Tylko wtedy, gdy oddamy Jezusowi wszystko, On napełni nasze serca pokojem, którego świat dać nie może. Być może inni ludzie będą się śmiać z naszej naiwności i bezinteresowności, bo nie znają duchowej radości, jaka rodzi się w sercu wolnym i wypełnionym Jezusową miłością. Tylko jako ludzie ubodzy będziemy dla innych znakiem obecności Boga żywego w świecie. Wejdziemy i my w duchowe doświadczenie św. Pawła, będąc jakby ubodzy, a jednak ubogacający wielu (2 Kor 6, 10). To jeden z wielu ewangelicznych paradoksów.

Gdy oddajemy Bogu wszystko to, kim jesteśmy i co posiadamy, wtedy rodzi się w nas Boża radość i duchowa lekkość. Cieszymy się każdym darem, niczego nie uważamy za naszą wyłączną własność. Serce człowieka ubogiego jest wolne od chciwości pieniędzy, bo jest on zadowolony z tego, co posiada. Ubogi odczuwa w swoim sercu Bożą harmonię i pełnię, we wszystko obfituje, doświadcza bowiem „bogactwa Chrystusowego”. Odkrywa, że jego życie ma sens, gdy potrafi je tracić dla innych.

Ten kto wszystko oddał Bogu, ufnie się modli do Niego słowami Modlitwy Pańskiej: chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Nie troszczy się zbytnio o swoją przyszłość. Nie pragnie być bogaty, bo wystarcza mu bliskość z ubogim Jezusem, który daje się mu codziennie w tajemnicy Eucharystii. Stara się jednak, by inni mieli chleb, bo nie jest obojętny na cierpienie i zna „geografię głodu” na świecie. Pan Jezus uczy uważności, daje oczy miłosierne, dostrzegające to co małe, niewiele znaczące w oczach świata.

 

Troska o ubogich

Kościół podobnie jak Jego Założyciel wybiera ubogich: A jak Chrystus dokonał dzieła odkupienia w ubóstwie i wśród prześladowań, tak i Kościół powołany jest do wejścia na tę samą drogę, aby udzielać ludziom owoców zbawienia (Lumen gentium, 8). Coraz częściej w jego nauczaniu pojawia się troska o ubogich. To oni mają szczególny przywilej, by wspólnota wierzących w Chrystusa upominała się o ich prawa. Jan Paweł II w wielu swoich wystąpieniach wzywał ludzi dobrej woli do solidarności z ubogimi, do rozwiązania bolesnego problemu głodu na świecie. Czynił to jego następca Benedykt XVI, a obecnie z wielkim zaangażowaniem kontynuuje dzieło papież Franciszek, przypominając, że miejsce ubogich jest w sercu Kościoła.

To właśnie od ludzi ubogich i wydziedziczonych możemy uczyć się prostoty serca. Oni przypominają o niej Kościołowi. Niech nas przynaglają do hojności słowa Jezusa: Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! (Mt 10, 8). Całe nasze życie ma się stawać służbą. Jako wzór może posłużyć bł. Matka Teresa z Kalkuty, która będąc ubogą, roztaczała wokół siebie radość Chrystusa, wyrażając ją w czynach miłości.

 

Skarb w niebie

Życie w duchu ewangelicznego ubóstwa jest szczególnie dzisiaj znakiem dla świata, w którym tak wielu ludzi za wszelką cenę chce się bogacić. Istnieje dość powszechne przekonanie, że za pieniądze wszystko można osiągnąć. Chrześcijanin swoim życiem ma pokazywać, że o wiele ważniejsze jest gromadzenie sobie skarbów w niebie, gdzie ani mól, ani rdza ich nie niszczą, i złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie serce twoje – przypomina Pan Jezus (por. Mt 6, 20-21). Dlatego trzeba być czujnym, ażeby bogactwo i wiedza prowadziły nas do postawy służby, a nie pychy i wywyższania się ponad innych.

 

Warto odwiedzić