Modlitwa ustna

12 sie 2020
ks. Jan Popiel SJ
 

Modlitwa ustna jest chyba najstarszym sposobem modlitwy. Człowiek, uświadamiając sobie istnienie Boga, który jest wielki, potężny, od którego człowiek jest zależny - chce wejść z Nim w kontakt, nawiązać z Nim stosunki. Stara się to robić przy pomocy mowy, tak jak to zwykł czynić z drugim człowiekiem. Czyni to zarazem dlatego, że pojmuje Boga na obraz i podobieństwo własne. Ten sposób modlenia się pozostaje jednak także i w religiach wyżej rozwiniętych, ponieważ ma w sobie coś po prostu bardzo ludzkiego, jest wyrazem całego człowieka; w tym sposobie modlitwy również ciało (głos) ma swój udział. Modlitwa ustna poza tym umożliwia także modlitwę wspólną a ta również prawie od zarania dziejów występuje w kulturach rozmaitych ludów.

Modlitwa ustna związała się z naszym życiem. Codzienny pacierz przybiera przeważnie ten kształt, którego nauczyliśmy się w dzieciństwie i który, z pewnymi zmianami, trwa do lat naszej starości. Są to: różaniec, różne litanie czy nowenny lub inne modlitwy okolicznościowe, wreszcie modlitwy kapłańskie i zakonne, brewiarz czy oficjum.

Nie należy również zapominać, że i śpiew jest pewną odmianą modlitwy ustnej. Tu jeszcze pełniej współdziała i współdźwięczy ciało.

Gdy mówimy modlitwa ustna, nasuwa się nam jednak prawie natychmiast problem wyrażony w słowach Jezusa, cytującego proroka Izajasza: Ten lud czci Mnie tylko wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mt 15, 8). Tak często w czasie modlitwy ustnej ucieka nam uwaga. Przesuwamy ziarenka różańca, usta szepcą Zdrowaśki, a tymczasem myślą jesteśmy daleko. Czas modlitwy jest zawsze w jakiś sposób czasem uświęconym, bo oddanym wyłącznie Bogu, ale przecież nasza modlitwa jest wyrazem naszej rozumnej służby Bożej (Rz 12, 1). Rozumnej, a więc takiej, w której słowo łączy się z myśleniem.

Jak to osiągnąć? Pierwszym warunkiem jest chwila skupienia na początku modlitwy. Klękamy do pacierza, bierzemy do ręki różaniec - zastanówmy się przez chwilę, co teraz mamy robić, przypomnijmy sobie, że Bóg jest obecny, że nas widzi i słyszy. To jednak nie rozwiązuje wszystkiego, bo przecież trudności zjawiają się także w trakcie dobrze przygotowanej modlitwy. Mówiliśmy już o roztargnieniach, tych mimowolnych ucieczkach naszych myśli i wyobraźni. Na roztargnienia nie ma innego lekarstwa jak cierpliwość, spokojne powracanie myślą do treści modlitwy, bez cofania się i bez zaczynania od początku.

Zasadniczą sprawą jest jednak zawsze, by modlitwę ustną „brać na serio”, tzn. jako spotkanie z Bogiem, a nie tylko jako dopełnienie religijnego obowiązku.

Mamy nasze ulubione modlitwy, które nigdy nam się nie nudzą. Trzeba je jednak od czasu do czasu „odświeżać”, to znaczy głęboko przemyślać i przemadlać ich tekst, ponieważ w ten sposób staną się bardziej żywe. Modlitwy ustne są szczególnie pomocne w chwilach zmęczenia, w okresach, gdy trudno nam zebrać myśli, czasem i wtedy, gdy dotyka nas ból i cierpienie. Jest rzeczą dobrą mieć pod ręką modlitwy na najrozmaitsze sytuacje, a można sobie nawet zrobić własną książeczkę do nabożeństwa, spisując sobie ulubione modlitwy.

Bliski modlitwie ustnej jest śpiew. Jest to prastary sposób modlitwy. Tu również - i to w jeszcze większej mierze - w modlitwę wciągnięte jest ciało, głos, który w sposób szczególnie żywy, uroczysty, dziękczynny, błagalny i radosny wielbi Pana. Śpiew potęguje uczuciowy wyraz modlitwy. Oczywiście, nie każdy posiada dobry głos i słuch trafnie chwytający melodię, ale i skromnie brzmiący śpiew spełnia swoje zadanie.

Żyjemy obecnie w okresie, w którym piosenka odgrywa niemałą rolę w życiu, zwłaszcza w życiu młodzieży. Zjawiła się również i piosenka o charakterze religijnym. Wiele piosenek posiada głęboką treść, która - słuchana czy śpiewana - przenika do duszy i staje się również sposobem łączenia się z Bogiem. Może trudniejszą jest sytuacja poważnej pieśni religijnej (może poza kolędami), która wszędzie wychodzi trochę z użycia, a nowe pieśni i piosenki jakoś nie potrafią jej zastąpić. Zanikł też zwyczaj śpiewania przy pracy zwłaszcza na wsi, co dawniej było w zwyczaju, a przecież pieśń czy piosenka mogą stać się towarzyszkami pracy ręcznej nawet w domu, wprowadzając w nią Boga.

Śpiewając Bogu, musimy jednak zwracać uwagę na treść, ponieważ istnieje pokusa, by szczególny nacisk kłaść na dźwięk i melodię. Owszem, i tym możemy chwalić Pana, ale w pieśni muzyka służy podkreśleniu treści słownej utworu o charakterze poetyckim lub do niego zbliżonym. Modlimy się z pieśnią, nadając silniejszy wyraz treści naszych słów skierowanych do Boga.

Albo słowa szeptane, mówione, skierowane do Boga, Maryi i Świętych. Jak wiele ich było w dziejach Kościoła! Tworzą one i dziś wielki chór ludzi wierzących, którzy wyrażają w nich to, co stanowi głęboką treść ich życia. Modlitwa ta wznosi się ustawicznie do Boga, który słyszy głos duszy, ale któremu miły jest także głos człowieka. On przecież obdarzył człowieka głosem, by stawał się w nim narzędziem wyrażania dobrych myśli.

 

Przeczytaj także

bp Karol Wojtyła
ks. Jan Konior SJ
św. Jan Chryzostom
ks. Stanisław Groń SJ
ks. Jan Popiel SJ
ks. Czesław Drążek SJ

Warto odwiedzić