Czym jest modlitwa?

26 cze 2011
bp Karol Wojtyła
 

Czy mogę się zawsze modlić? Można do tych słów Chrystusa ustosunkować się jako do żądania, które nie sposób zrealizować.
Ale można próbować, a wówczas się okazuje, że przecież wszystko jest modlitwą – wszystko może nią być.

Doprawdy, jest jakaś modlitwa wszystkich rzeczy. Jeżeli człowiek zastanowi się nad tym zdaniem Chrystusa, to je odkrywa: wszystkie rzeczy jakoś się modlą. Modli się przyroda całym swoim istnieniem; modlą się dzieła rąk ludzkich, chociaż ta ich modlitwa jest czymś już bardziej pośrednim; modli się także i natura człowieka. Tylko że ta modlitwa wszystkich rzeczy jest niewyrażona! Niesformułowana! Chodzi o to, żeby człowiek ją sformułował – właśnie wtedy, kiedy z tymi wszystkimi rzeczami wchodzi w kontakt. I to można odczuć. Jeżeli to się odkryje, odkrywa się obecność Boga wszędzie – i wtedy już żądanie Chrystusa staje się nam bliskie.

Modlimy się poprzez wszystko. Nie ma sprawy w naszym życiu, nie ma zajęcia, nie ma wysiłku, którego niepodobna byłoby uczynić modlitwą. To jest funkcja rosnącej w nas dojrzałości chrześcijańskiej – dojrzałości serca, dojrzałości modlitwy. Dojrzałość chrześcijańska to jest dojrzałość modlitwy. Czym jest modlitwa? W istocie swojej modlitwa jest rozmową. A my ją zbyt często traktujemy jako jednostronne przemówienie. Ja do Ciebie przemawiam: Mówię do Ciebie, który jesteś w niebie. Modlitwa jest rozmową. To znaczy, że nie tylko my mówimy, ale także i On. I w ten sposób trzeba się modlić, ażeby On mógł nam coś powiedzieć. Otóż to właśnie wymaga dojrzałości – dojrzałości modlitwy. Bo my Boga często zasypujemy naszymi pretensjami, prośbami, żalami – czasem zupełnie drobiazgowymi – i nie pozwalamy Mu się odezwać! Stawiamy Go wobec jakichś alternatyw: albo-albo. A On musi milczeć!

Tymczasem modlitwa jest rozmową. Może nie trzeba tyle mówić i tylu pretensjami Boga zarzucać, ale po prostu posłuchać: co On chce mi powiedzieć? Bo może pod tymi wszystkimi moimi słowami, pretensjami, żalami jest jakaś jedna sprawa, którą On chce wydobyć i pokazać palcem! I to jest moment! Moment, który czasem decyduje o całym życiu! Bo jeżeli On mówi do mnie, to mówi po to, ażebym stał się lepszym człowiekiem, podobniejszym do Niego. Przecież ja jestem – w założeniu – do Niego podobny, stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Więc trzeba się stale modlić – mówi Chrystus – i nigdy nie ustawać. A modlitwa nasza musi być rozmową z Nim. Może przybierać różne formy zewnętrzne, tak jak to potrafimy. Niech to będzie modlitwa ustna, czasem jakaś refleksja głębsza, religijna – wtedy przestańmy mówić: módlmy się myślą. Niech to będzie modlitwa liturgii. Niech nasz udział we Mszy świętej nie będzie tylko biernym przypatrywaniem się. Włączmy się w to, co mówi Kościół. (Zresztą jest tendencja do tego, ażeby się włączyć w to, co mówi Kościół. Jest ruch liturgiczny, potrzeba mszalików, potrzeba Mszy świętych wspólnych, recytowanych – to wszystko dowodzi jakiegoś pogłębienia religijnego). W każdym razie nie może być mowy o spotkaniu się z żywym Bogiem, o zrozumieniu tego, czym jest religia od strony Boga, bez modlitwy. To jest zupełnie niemożliwe.

 

Przeczytaj także

Warto odwiedzić