Święto Bożego Miłosierdzia - 12 IV 2026
2. Niedziela Wielkanocna;
Ewangelia według św. Jana 20, 19-31
To przedziwne, jak święto Miłosierdzia Bożego i samo Boże miłosierdzie związane są ze Zmartwychwstaniem. Pan Jezus wybrał dzień tego święta – ostatni dzień oktawy Wielkanocy.
Jak o tym zaświadcza Siostra Faustyna w Dzienniczku, domagał się tego wielokrotnie. Właściwie to dopiero zmartwychwstanie Jezusa umożliwia objawienie się w pełni Bożego miłosierdzia. Męka i śmierć Jezusa na krzyżu pokazały, jak potwornie grzeszny jest świat, jak niszczy miłość Boga, jak ją wręcz zabija. Męka i krzyż Jezusa to straszliwe oskarżenie dla świata. W Liście do Hebrajczyków czytamy, że krew Jezusa przemawia mocniej niż [krew] Abla (por. Hbr 12, 24), nieskończenie mocniej. A przecież krew Abla wołała o pomstę do nieba.
Gdyby wszystko skończyło się na Wielkim Piątku, gdyby nie było zmartwychwstania, świat byłby przeklęty przekleństwem nieporównywalnie większym niż przekleństwo, które ciążyło na Kainie. Miłość by przegrała, a pozostałyby tylko gniew i zemsta. Gdyby Bóg miał naszą naturę, gdyby był tylko człowiekiem i chciał się zemścić za śmierć swego Syna, powinien świat zniszczyć. Co my byśmy zrobili, gdybyśmy mieli pełną władzę nad światem i ten świat tak by się nam sprzeniewierzył, że zabiłby nam jedynego syna, i to w tak okrutny sposób? Jak my – jako ojcowie czy matki – zareagowalibyśmy na podobne bestialstwo? Co rodzi się w naszym sercu na taką myśl? Może i my sami myślimy – jak to często słychać w mediach – śmierć za śmierć.
A jak w takiej sytuacji postąpił Bóg? On nie powiedział nikomu: patrz łotrze, masz jako dowód twojego grzechu martwe, zmaltretowane ciało mojego Syna, bądź przeklęty, giń, idź do piekła… Ale sam usunął ten dowód zbrodni – nie ma martwego ciała Jezusa, grób jest pusty. On wskrzesił Jezusa i pokazał, że Jego miłość jest większa niż cała potworność grzechu, nawet najstraszniejszego. Od tego momentu krzyż, owszem, ukazuje straszliwe zło grzechu, ale z drugiej strony jest dowodem mocy i miłości Boga. To drzewo hańby i zbrodni staje się drzewem chwały i zbawienia. Rany Jezusa jaśnieją blaskiem zmartwychwstania. To jest właśnie miłosierdzie, to jego najgłębsza istota.
Jednak na tym nie koniec. Jezus zmartwychwstały przychodzi do swoich uczniów, niedowiarków, którzy zwątpili w Niego i się Go zaparli, przebacza im ich grzech i powierza im sakrament miłosierdzia, aby i oni mocą jego Ducha odpuszczali grzechy, czyniąc Kościół narzędziem swego miłosierdzia. W sposób szczególny widzimy to dziś, w to nowe święto, ale też i bardzo stare, bo wyrażające najbardziej podstawową misję Kościoła od samego jego początku. Kościół ma objawiać miłosierną miłość Boga, jego najgłębszą naturę. Kiedy św. Jan mówi, że Bóg jest miłością, to ma na myśli tę właśnie miłość.
Kościół objawia ją naturalnie w sakramencie pojednania, który Jezus zmartwychwstały ustanawia właśnie w ósmy dzień po zmartwychwstaniu. A byłoby to objawienie bardzo ograniczone czy wręcz zrytualizowane, gdyby miłość ta nie objawiała się także w życiu chrześcijan. Wszyscy jesteśmy powołani, aby świadczyć o miłości miłosiernej, aby przebaczać grzesznikom tam, gdzie Bóg nas postawił. Miłość miłosierna kocha nawet nieprzyjaciół, tzn. tych, którzy ją niszczą i zabijają. Tak czyni Bóg i do takich postaw wzywa nas. Jezus daje nam swego Ducha, abyśmy grzechy odpuszczali – kochali miłością miłosierną.
