Warszawa - jest taki kościół...

12 cze 2012
Tomasz Hardej
 

Jest taki kościół w stolicy, który wygląda, jakby przeniesiono go wprost z Rzymu. Jest taka świątynia, która – choć ogromna – nie przytłacza. Jest taka bazylika, w której miejsca nie zabraknie dla nikogo.

Jeszcze na początku XX w. nikt nie przypuszczał, że na Pradze, na rogu ulic Kawęczyńskiej i Otwockiej, stanie monumentalna bazylika Najświętszego Serca Jezusowego. Okolica nie cieszyła się dobrą sławą – brakowało szkół, pracy, a nawet kanalizacji, mieszkańcy klepali biedę, powszechnie zajmując się pijaństwem i kradzieżami. Carskie władze zakazywały budowy murowanych domów, zatem warunki życiowe ludności pogarszały się nieustannie. W XIX w. cała Praga tworzyła jedną parafię skupioną wokół kościoła na Skaryszewie, dopiero w 1885 r. powstała kolejna – Matki Bożej Loretańskiej. To właśnie jej proboszczowi zawdzięczamy pierwszą drewnianą kaplicę przy ul. Otwockiej, postawioną, aby ułatwić wiernym udział w nabożeństwach. Rektorem kaplicy został ks. Alojzy Volkmer, bez którego zaangażowania i zapału nie byłoby późniejszego kościoła.

 

Początki

W 1902 r. fragment Szmulowizny – części Pragi leżącej na północ od dzisiejszego Dworca Wschodniego – wykupili Maria i Michał Radziwiłłowie. Małżonkowie słynęli z działalności charytatywnej: pomagali biednym, opiekowali się sierotami, organizowali akcje dobroczynne, fundowali kościoły. Ten najpiękniejszy, najbardziej reprezentacyjny, największy i najokazalszy stanął właśnie przy ul. Kawęczyńskiej, w miejscu zwanym na cześć księcia Michałowem. Po tajemniczej śmierci Michała Radziwiłła księżna sama nadzorowała planowanie świątyni. Odrzuciła pierwotne propozycje Stanisława Grochowicza, a zaaprobowała projekt Łukasza Wolskiego, wzorowany na rzymskiej Bazylice Świętego Pawła za Murami, uznając go za imponujący i wielkomiejski. W 1908 r. przystąpiono do pierwszych prac i od razu pojawiły się problemy. Teren okazał się podmokły, fundamenty wypełniały się wodą. Kościół postawiono więc na 850 palach wbitych w ziemię i nakrytych kilkumetrowej grubości betonową płytą.

 

Projekt

Kościół został pomyślany jako budynek dwupoziomowy. Do części górnej, trójnawowej, prowadzą monumentalne schody. Korynckie kolumny w portyku nadają bazylice niemalże antyczny wygląd. Tympanon zdobi płaskorzeźba Chrystusa otoczonego wiernymi. Ściany obłożone są szlachetnym tynkiem imitującym piaskowiec. Do kościoła prowadzi troje drzwi. Wnętrze bazyliki, chociaż zmieniało się w ciągu lat, ciągle robi ogromne wrażenie. Główną nawę zamkniętą absydą prezbiterium oddzielają od naw bocznych 24 kolumny z różowego marmuru. Kolumny to zresztą osobna historia – gdy okazały się za krótkie do Bazyliki Świętego Pawła za Murami, księżna zakupiła je do planowanej praskiej świątyni, po czym użyła wszystkich swoich wpływów, by przewieźć je przez podwójną linię frontu I wojny. Każda z nich waży 12 ton i wygląda imponująco.

Boczne nawy, również zakończone absydami, zdobią pilastry z głowicami korynckimi. Między nimi umieszczono stacje Drogi krzyżowej. Od strony ul. Siedleckiej znajduje się kaplica Wspomożycielki Wiernych, początkowo poświęcona św. Jozafatowi. W wysoko umieszczonych oknach nawy głównej zamontowano witraże, ołtarz otaczają mozaiki z postaciami świętych. W latach 90. XX w. przybyła 65-metrowa wieża zaprojektowana jeszcze w latach 20., a całkiem niedawno postawiono pomniki świętych Apostołów Piotra i Pawła.

W 1911 r. erygowano parafię Najświętszego Serca Jezusa, 12 lat później konsekrowano nową świątynię, której papież Pius XI nadał tytuł bazyliki mniejszej.

 

Nie tylko modlitwa

Maria Radziwiłłowa od początku planowała nie tylko budowę świątyni, ale też stworzenie ośrodka wychowawczego dla dzieci i młodzieży. Praga bardzo takiego miejsca potrzebowała – tym bardziej więc zależało księżnej na oddanych i pełnych zapału duszpasterzach. Ponieważ osobiście poznała św. Jana Bosko i jego salezjanów, pragnęła, by taką pracą zajęło się właśnie to zgromadzenie. Po jej śmierci zgodnie z zapisami testamentu parafia przeszła w ręce salezjanów. Pierwszym proboszczem został ks. Antoni Hlond, rodzony brat prymasa Augusta Hlonda.

Już w 1933 r. przy bazylice powstało oratorium – miejsce, gdzie chłopcy mogli się modlić, bawić, odrabiać lekcje i po prostu spędzać czas pod okiem opiekunów. Organizowano wycieczki, mecze i zabawy, działała biblioteka i teatr, zapewniano podwieczorek dla najbiedniejszych. Chętnych były setki.

 

Współczesność

Dzisiejsza parafia Najświętszego Serca Jezusowego liczy ok. 17 500 osób. Zgodnie z wolą księżnej Radziwiłłowej salezjanie pracują tu nadal, ciągle też istnieje Oratorium im św. Jana Bosko. Przy bazylice działa duszpasterstwo akademickie, liczna grupa ministrantów i bielanek, Rodzina Radia Maryja, Żywy Różaniec, Współpracownicy Salezjańscy, Saruel, Totus Tuus, Rycerze Jana Pawła II, chor Lira oraz wiele innych grup i stowarzyszeń przeznaczonych dla starszych, młodszych i całkiem małych. Powoli świątynia staje się ośrodkiem duszpasterstwa rodzin – organizowane są comiesięczne Msze św. w ich intencji, szczególne błogosławieństwo otrzymują małżeństwa, dzieci i kobiety w stanie błogosławionym. Dużym zainteresowaniem parafian cieszy się piątkowa adoracja Najświętszego Sakramentu i różaniec odmawiany codziennie, a prowadzony przez Wspólnotę Żywego Różańca. Obchody Triduum Paschalnego oraz procesje pod względem oprawy liturgicznej nie mają sobie równych.

Bazylika to także centrum kultury na skalę więcej niż lokalną. Niemal co miesiąc odbywają się tu imprezy kulturalne, czasem tak niezwykłe jak jedyny w Polsce koncert Jana Garbarka czy Moi Brennan, występy zespołu Śląsk i Mazowsze, koncerty organowe i bożonarodzeniowe. Świątynia tętni życiem i jak sto lat temu, tak i dzisiaj stanowi centralne miejsce tego rejonu Pragi.

Papież Pius XI powiedział kiedyś, że bazylika jest najpiękniejszym kościołem w Polsce. Zapraszamy wszystkich czcicieli Serca Jezusa, by przekonali się o tym na własne oczy.

 

Przeczytaj także

s. Ewa Mehal, Służebniczka NMP NP
św. Józef Maria Rubio
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Jan Ożóg SJ
ks. Jan Ożóg SJ
Dawid Krawczykowski
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ

Warto odwiedzić