Zwątpienie i mała wiara - 9 VIII 2020

12 sie 2020
ks. Stanisław Groń SJ
 

19. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Mateusza 14, 22-33

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii możemy dopatrzeć się podobieństwa między Piotrem a nami. Tak jak on, także i my znajdujemy się nieraz jakby w łodzi na jeziorze życia, a zagrażają nam wzburzone fale i przeciwny wiatr. Codziennie też, jak on, doświadczamy Bożej opatrzności, mimo to powątpiewamy i myślimy, czy zdołamy dojść do Jezusa? Czasami jesteśmy bardzo blisko Niego, jakby na wyciągnięcie ręki, ale bez codziennego zaufania okazywanego Jezusowi łatwo możemy utonąć. On zawsze wyciąga ku nam pomocną dłoń, a szczególnie wówczas, kiedy z powodu słabości wiary toniemy w głębinach grzechu i odmętach życia. Czasami zanurzamy się łatwo w toń głębokiej wody, bo myśli nasze są ogarnięte strachem.

Jesteśmy podobni nie tylko do Piotra, ale i do innych Apostołów będących w łodzi, zmagających się z siłami natury, stojących w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Oni w tej sytuacji, widząc Jezusa, myśleli, że to zjawa i ze strachu krzyknęli. Uspokoili się dopiero po Jego słowach: Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się! Określenie siebie: Ja-Jestem przywołuje starotestamentowe objawienie Imienia Boga i ocalenie ludu z niewoli egipskiej (Wj 3, 14).

Pewnie większość naszej drogi życiowej przeżyjemy spokojnie, ale są lub będą okresy trudne, jakby kroczenie po przestrzeniach niepewnych, niemalże po wodzie, i w dodatku zmaganie się z przeciwnym wiatrem. Wezwani jesteśmy przez słowo Pana: Odwagi! do odnowienia naszego zawierzenia Jezusowi i do pójścia za Jego głosem.

Zwątpienie to stan ducha między wiarą i niewiarą. Włoski jezuita Silvano Fausti napisał w komentarzu do tej Ewangelii: Piotr przedstawia każdego z nas i cały Kościół. Kiedy zwracamy oczy na Pana i słuchamy Jego wezwania, ożywia nas ufność i idziemy naprzód. Kiedy natomiast zwracamy uwagę na nasze trudności, ogarnia nas lęk i pogrążamy się w śmiertelnym strachu. Zawsze jednak jesteśmy zdolni wydobyć z serca krzyk: „Panie, ratuj mnie!”. Jest to niezbywalne źródło wiary. Wynikające z niej doznanie ocalenia prowadzi do uspokojenia i uznania Pana.

W scenie utrudzonych Apostołów, przeprawiających się w łodzi na drugi brzeg jeziora wśród wzburzonych fal, ciemności i wobec przeciwnego wiatru, dostrzegamy obraz Kościoła i zbawczej mocy Boga. Unoszona na wodach łódź jest symbolem tej wspólnoty, ożywionej wiarą. Gdy ktoś płynie łodzią, nie wysiada z niej, lecz dobija do brzegu lub - nie daj Boże - idzie na dno! Kościół ma słuchać słów Jezusa i w Nim szukać światła rozjaśniającego noc. Nie możemy nadmiernie niepokoić się przeciwnościami. One - jak mówi S. Fausti SJ - nas oczyszczają, nacinają twardość naszych serc, by wydobyć z nich skarb naszej wiary. Imię Jezus znaczy „Bóg zbawia”. Przygoda Piotra, którego Jezus ocalił z toni jeziora, może przytrafić się i nam. Pamiętajmy, że dzięki wierze otwieramy się na działanie Boga ratującego nas z życiowych opresji. Wołajmy często jak Apostoł: Panie, ratuj mnie!

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Groń SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Dariusz Wiśniewski SJ
ks. Stanisław Biel SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Dariusz Wiśniewski SJ
Ojciec Jerzy
ks. Stanisław Łucarz SJ

Warto odwiedzić