Jeremiasz – prorok wewnętrznego dramatu

23 lip 2022
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

Pan skierował do mnie następujące słowo: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię”. I rzekłem: „Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!”. Pan zaś odpowiedział mi: „Nie mów: Jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić”. Jr 1, 4-8

 

Owo pełne bólu westchnienie: Ach, Panie Boże… to pierwsze słowa, jakie słyszymy od proroka Jeremiasza. Żaden z proroków nie zwracał się do Boga w taki sposób po usłyszeniu swego powołania. Co więcej, to Jeremiaszowe „ach!” powtórzy się w jego księdze kilkanaście razy. Jeremiasz bardziej niż wszystkie inne postaci Starego Testamentu otwiera nam swoje wnętrze, ujawniając cały jego dramatyzm i rozdarcia. Jeremiasz jest człowiekiem niesłychanie wrażliwym, a przy tym introwertycznym. Nigdzie się nie pchał. Najchętniej by się gdzieś schował i prowadził życie ukryte w domowym zaciszu wraz z żoną i dziećmi. Ot, takie małe, ludzkie szczęście. Pochodził z rodu kapłańskiego, ale nigdy nie sprawował funkcji kapłańskich. Przyczyną był zakaz, swoista klątwa, jaka ciążyła na potomkach kapłana Abiatara, który był najwyższym kapłanem za czasów panowania króla Dawida. W ostatnich dniach życia Dawida Abiatar popełnił bardzo poważny błąd polityczny. Otóż, jako pretendenta do tronu po Dawidzie poparł nie Salomona, ale jego przeciwnika Adoniasza. Gdy Salomon mimo to objął tron po swym ojcu, nie tylko pozbawił Abiatara urzędu, ale skazał go na wygnanie do wsi o nazwie Anatot. Kara polegała też i na tym, że z Anatot mógł on widzieć w oddali świątynię jerozolimską, ale nie mógł przybyć do niej i składać w niej ofiar. Zakaz pełnienia funkcji kapłańskich dotknął także jego potomków, w tym i Jeremiasza. Potomkowie Abiatara w Anatot byli zatem kapłanami tylko z nazwy. Faktycznie byli wieśniakami. Żyli więc w niezawinionym poniżeniu. Niewątpliwie i ten fakt położył się cieniem na wrażliwej osobowości Jeremiasza i sprawił, że miał poczucie niezdatności. Owo „ach!” jako reakcja na Boże wezwanie zapewne i tu ma swe źródło, bo przecież młodość, którą Jeremiasz próbuje się wymawiać, jakże często wiąże się z wielkimi aspiracjami. O wiele łatwiejsza jest sytuacja człowieka z niższych warstw społecznych, który stara się robić karierę, od człowieka z warstwy wyższej, ale pozbawionego jej przywilejów, i to na zawsze.

W takiej sytuacji jest właśnie młody Jeremiasz i stąd też jego lęk przed podjęciem Bożego powołania, które w dodatku wiązać się będzie z głoszeniem rzeczy niepopularnych, bo przecież ma wzywać do nawrócenia, i to przede wszystkim kapłanów i przywódców Izraela. Ten delikatny, cichy, wręcz nieśmiały Jeremiasz otrzymuje misję, która wydaje się zupełnie nie odpowiadać jego charakterowi. Bóg mówi do niego: daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził (Jr 1, 10). Kilkakrotnie też wzywa Jeremiasza, aby się nie lękał ludzi, bo On – Bóg - będzie z nim, by go ochraniać. Tak więc cała misja Jeremiasza ma się opierać nie na jego ludzkich siłach i zdolnościach, ale na zawierzeniu w Bożą pomoc i obronę. Przy jednym z wezwań, by Jeremiasz się nie lękał, Bóg dodaje: bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi (Jr 1, 17). To bardzo ważne ostrzeżenie także i dla nas, gdyż jeśli człowiek zamiast powierzać się Panu Bogu, „powierza się” swoim lękom, wtedy one stają się jego panem, on zaś ich niewolnikiem. Jeremiasz otrzymuje obietnicę, że Bóg czyni go twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Jednocześnie zapowiada mu, że jego misja będzie samotną walką, ale jego wrogowie nie zdołają go zwyciężyć, gdyż Bóg będzie z nim, by go ochraniać (Jr 1, 18). Ta samotność Jeremiasza będzie dotyczyła także najdroższych więzów, jakie miał człowiek Starego Testamentu. Bóg mówi do niego: Nie weźmiesz sobie żony i nie będziesz miał na tym miejscu ani synów, ani córek (Jr 16, 2). To Boże wybranie wygląda jak kara, ale właśnie przez to Jeremiasz ma być znakiem dla jego współczesnych i dla nas. Z jednej strony delikatność, słabość i samotność Jeremiasza, a z drugiej potężna misja, którą ma do wypełnienia, przekraczająca niewspółmiernie jego ludzkie siły. Przez to staje się on bodaj najbardziej podobnym do zapowiadanego Mesjasza. Nie znajdziemy u niego wprawdzie tak pięknych prorockich tekstów o Mesjaszu jak to jest u proroka Izajasza, zapowiada go jednak przez swą sytuację i historię życia.

Jeremiasz odsłania nam cały wewnętrzny dramat swej misji, a czyni to w tak mocnych słowach, że z trudem przychodzi nam patrzeć na te fragmenty jako na słowo Boże. Wydają się one tylko dramatycznym słowem ludzkim, a jednak po ich przeczytaniu w liturgii Kościoła powtarzamy niezmiennie: Oto Słowo Boże! A oto słowa Jeremiasza: Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają (…). Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem (…). Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!”. Ale zaraz potem Jeremiasz odnawia akt wiary: Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą i dodaje hymn na cześć Boga: Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców… Ale nieco dalej czytamy słowa jeszcze mocniejsze, które dla wielu mogą się wydać wręcz gorszące: Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem! Dzień, w którym porodziła mnie matka moja, niech nie będzie błogosławiony! Niech będzie przeklęty człowiek, który powiadomił ojca mojego: „Urodził ci się syn, chłopiec!”, sprawiając mu wielką radość. Niech będzie ów człowiek podobny do miast, które Pan zniszczył bez miłosierdzia! Niech słyszy krzyk z rana, a wrzawę wojenną w południe! Nie zabił mnie bowiem w łonie matki: wtedy moja matka stałaby się moim grobem, a łono jej wiecznie brzemiennym. Po co wyszedłem z łona matki? Czy żeby oglądać nędzę i utrapienie i dokonać dni moich wśród hańby? (Jr 20, 7nn). Taki fragmentów możemy znaleźć jeszcze wiele zwłaszcza w Księdze Lamentacji. Za każdym jednak razem prorok odnawia swą ufność i nadzieję w zwycięstwo Pana, mimo że sytuacje wydają się być beznadziejne. Jakby streszczeniem tych doświadczeń jest fragment z Księgi Lamentacji: Pozbawiłeś mą duszę spokoju, zapomniałem o szczęściu. I rzekłem: „Przepadła moc moja i ufność moja do Pana”. Wspomnienie udręki i nędzy - to piołun i trucizna; stale je wspomina, rozważa we mnie dusza. Biorę to sobie do serca, dlatego też ufam: Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano: ogromna Twa wierność. „Działem mym Pan” - mówi moja dusza, dlatego czekam na Niego. Dobry jest Pan dla ufnych, dla duszy, która Go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3, 17-26).

Prorok Jeremiasz jest dla nas mistrzem postępowania w sytuacjach skrajnych utrapień. Ich przejmujące opisy są słowem Bożym dla nas po to, abyśmy się mogli w nich odnaleźć i nigdy nie czuli się opuszczeni. Choć jego życie po ludzku było pasmem klęsk i, co więcej, jak utrzymuje tradycja żydowska, na koniec został ukamienowany, to jego wiara i ufność są dla nas światłem. To on jest zwycięzcą, a nie jego prześladowcy. Jeśli o nich się wspomina, to tylko ze względu na niego i jego ufność w Bogu. Jego zaś zwycięstwo jaśnieje tym mocniej w promieniach zwycięskiego zmartwychwstania Jezusa, którego życiem swym zapowiadał.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Biel SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ

Warto odwiedzić