Serce wychodzi z klasztorów do świata
Nie dostaliśmy „gotowca” nabożeństwa do Serca Chrystusa – w całościowym spojrzeniu dostaliśmy „partyturę”, którą każde pokolenie i epoka wykonuje na swój sposób, zachowując zapisane nuty (DN 109-113).
Bo oto krok po kroku „zraniony bok, w którym przebywa miłość Chrystusa, z której z kolei wypływa życie łaski, przybrał postać serca”. Żadna zamiana! Kolejny etap objawienia. Bo „na przestrzeni dziejów, kult Chrystusowego Serca przybierał rozmaite formy. Jego przejawy, rozwinięte w czasach nowożytnych, związane z różnymi doświadczeniami duchowymi, nie mogą być przenoszone i zestawiane z formami średniowiecznymi i z nimi łączone, ani tym bardziej z formami biblijnymi, w których możemy dostrzec zalążki tego kultu. Niech nikt nie twierdzi, że wszystko co stare jest do odrzucenia. Trzeba Kościołowi być gospodarzem, który trzyma w skarbcu rzeczy stare i nowe, i odpowiednio z nich korzysta.
Otóż, to co działo się w czasach I tysiąclecia po narodzinach Pana, nie ma iść do lamusa historii. Wiele świętych kobiet opowiedziało o swoich doświadczeniach spotkania z Chrystusem, cechujących się spoczynkiem w Sercu Pana, źródle życia i wewnętrznego pokoju (mamy na myśli św. Lutgardę, św. Matyldę z Hackeborn, św. Anielę z Foligno czy Juliannę z Norwich). Do naszych czasów spotkania z Panem Jezusem tak są opisywane.
Jakże ujmujące jest świadectwo św. Gertrudy z Helfty, mniszki cysterskiej, opowiadającej o chwili modlitwy, w której oparła głowę na Sercu Chrystusa i wsłuchiwała się w bicie Jego Serca. Zapewne każdemu z nas przypomina się wydarzenie z Ostatniej Wieczerzy, w czasie której głowa św. Jana Ewangelisty spoczywała na piersi Jezusa. Otóż św. Gertruda pytała Go o to wydarzenie i brak podzielenia się nim w Ewangelii. Usłyszała: wymowa tych słodkich uderzeń Bożego Serca została zachowana dla obecnych czasów, aby świat – starzejący się już i gnuśniejący w miłowaniu Boga – słuchając o nich znów stał się gorący. Także dla naszych czasów! Jak to ujął papież Franciszek: Czy moglibyśmy myśleć o tym jako o przesłaniu dla naszych czasów, wezwaniu do uznania, jak „stary” stał się ten świat, wciąż potrzebujący przyjęcia nowego orędzia miłości Chrystusa?
W podobnym stylu Ludolf z Saksonii zachęcał kartuzów. Czy mnisi znaleźli w nabożeństwie do Najświętszego Serca drogę do wypełnienia uczuciem i bliskością swojej więzi z Jezusem Chrystusem. Kto wchodzi przez ranę Jego Serca, rozpala się uczuciem. Natomiast św. Katarzyna ze Sieny napisała: Oto co objawił wam mój bok otwarty, gdzie znajdujecie tajemnicę serca. Tam dowiecie się, że kocham was bardziej, niż to mogę wykazać przez skończone cierpienie.
Warto nie tylko znać, ale i podejmować tradycję pokoleń. Skoro św. Gertruda i św. Matylda są uważane za „zaufane powiernice Najświętszego Serca Jezusowego”, to nie dziwi, że św. Faustyna jest „sekretarką Miłosierdzia Bożego”.
Cóż się bowiem podziało? Moglibyśmy powiedzieć, że nabożeństwo do Serca Chrystusa stopniowo wyszło z cel i klasztorów mniszych, tzn. „wykroczyło poza życie monastyczne” i zaczęło poruszać „duchowość świętych mistrzów, kaznodziejów i założycieli zgromadzeń zakonnych, którzy szerzyli je w najodleglejszych zakątkach ziemi”. Tylko „poruszeni” dają się poruszyć i poruszają.
I rozchodzi(ła) się cześć Bożego Serca po całej ziemi. Święty Jan Eudes, po owocnym przeprowadzeniu misji w Rennes wraz ze swoimi współpracownikami, uzyskał zgodę biskupa tej diecezji na obchodzenie święta Najświętszego Serca Pana Naszego Jezusa Chrystusa. I powoli, z roku na rok, biskupi udzielali zgody na obchodzenie tego święta w swoich diecezjach. Bo tu potrzeba chęci i zgody biskupa miejsca na krzewienie tegoż kultu.
