Pustynia

11 mar 2017
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Kościół czyta Ewangelię, która rozpoczyna się od słów, iż po chrzcie w Jordanie Duch wyprowadził Jezusa na pustynię.

W Bożym objawieniu bardzo ważne są czas i miejsce. Wszystko w Bożym działaniu rozpoczyna się w nocy: w nocy Bóg stwarza świat, w nocy wyprowadza Izraela z Egiptu, w nocy rodzi się Jezus Chrystus, w nocy też zmartwychwstaje… Uprzywilejowanym zaś miejscem tegoż objawienia jest pustynia. Tuż po stworzeniu świata ziemia jest pustynią, po wyjściu z Egiptu Izrael trafia na pustynię, pustynia jest też początkiem działalności św. Jana Chrzciciela i tam też zostaje wyprowadzony Jezus, zanim rozpocznie swą działalność publiczną.

Objawienie Boże nie jest teorią czy abstrakcją. Ono jest zawsze wydarzeniem, historią i doświadczeniem. Słowa, które je potem opisują, są wtórne. Pustynia zaś jest w tym objawieniu niesłychanie ważna, a to dlatego, że na niej nie da się żyć.

Gdy kiedyś w czasie pielgrzymki po Ziemi Świętej zatrzymaliśmy się na chwilę w niewielkiej oazie na Pustyni Judzkiej, jedna z uczestniczek stwierdziła, że nie chciałaby tu mieszkać, bo to straszne miejsce. Poza odrobiną zieleni w oazie otaczały nas nagie góry, głazy i kamienie. My w naszej kulturze znamy pustynię z literatury, z filmów czy opowiadań. Zazwyczaj są to pustynie piaskowe, tymczasem pustynie w Ziemi Świętej pozbawione są piasku. To właśnie nagie skały, głazy i kamienie. Piasek jest przynajmniej przyjemny w dotyku, ale kamień już nie… A przy tym pomiędzy i pod tymi kamieniami kryją się małe wprawdzie, ale bardzo jadowite zwierzątka. Żeby tam przeżyć, nie mogą sobie pozwolić na długie polowanie. Muszą ofiarę natychmiast uśmiercić. Na tak nieprzyjemne, nieprzyjazne życiu i przeklęte miejsce Bóg wyprowadza Izraela, a potem Jezusa…

Kiedy Izrael po przejściu przez Morze Czerwone trafia na to straszne miejsce, jest przerażony i chce wracać z powrotem do Egiptu. Nam z taką łatwością przychodzi potępianie owych Izraelitów, lecz jeśli ktoś ma doświadczenie pustyni, nie tylko im się nie dziwi, ale nawet ich rozumie. Lepsza niewola niż śmierć z pragnienia, głodu, upału, czy ukąszenia jadowitych zwierząt. Co więcej, Pan Bóg sam się nie dziwi Izraelowi, nie potępia go… Bibliści podkreślają, że z Egiptu do Ziemi Obiecanej była inna droga, krótsza i wygodniejsza, ale Bóg celowo wybrał właśnie tę. Tak więc pustynia nie była w żadnym wypadku koniecznością czy przypadkiem. Dlaczego więc Bóg prowadzi ich tą właśnie drogą? Pismo Święte mówi to wprost. Po pierwsze chodzi o to, żeby Izrael poznał, co jest w jego sercu. Każdy bowiem łudzi się co do siebie samego. Łudzą się poszczególne osoby, łudzą się ludzkie grupy czy całe narody. Tworzymy sobie wyobrażenia o nas samych, które pozwalają nam mieć dobre samopoczucie. Rzadko kto zna prawdę o sobie. Pustynia służy Bogu do tego, żeby Izraelici poznali najpierw, że w ich sercu kryje się potężny lęk przed śmiercią, że są nią tak sterroryzowani, iż wolą niewolę niż trwanie w tym stanie. Co więcej, sytuacja ta czyni ich gotowymi do popełniania rzeczy potwornych. Chcą zabić Mojżesza za to, że ich wyprowadził na to straszne miejsce. W gruncie rzeczy chcą zabić Boga, bo przecież Mojżesz nie działał z własnej inicjatywy. Realizował tylko Boże rozkazy. To niesamowicie ważne doświadczenie, by znać prawdę o sobie… Taka prawda o sobie jednak zabija, bo człowiek odkrywa siebie jako egoistę gotowego bronić się za wszelką cenę. Dlatego na tej samej pustyni Bóg objawia prawdę o sobie. Nie tylko nie jest rozczarowany swoim narodem, nie potępia go, ale troszczy się o niego. Daje mu wodę, chleb w postaci manny, mięso… Ratuje przed jadowitymi zwierzętami. Pustynia staje się miejscem nauki wiary i nie chodzi tu tylko o wiarę, że Bóg jest i to, jaki jest. Chodzi o zawierzenie Bogu z dnia na dzień i o zgodę na to, by to Bóg prowadził moje życie. W ten sposób Bóg zmienia serce człowieka. Z miejsca przeklętego, pustynia staje się miejscem błogosławieństwa. Co więcej, na pustyni pod górą Synaj Bóg zawiera z Narodem Wybranym przymierze i daje mu prawo.

Także dla Jezusa pustynia jest miejscem podobnego doświadczenia. Także On staje tam w obliczu śmierci głodowej i jest potężnie kuszony, aby zbuntować się przeciwko Bogu. Jakże inaczej jednak odpowiada na te pokusy. Nie kieruje się ludzkimi lękami, nie odwołuje się nawet do ludzkiego rozumu. Na każdą z pokus odpowiada Słowem Bożym, i zwycięża.

Każdy z nas ma też swoje pustynie – sytuacje, które wydają się być opuszczeniem i przekleństwem – na różnych poziomach: fizycznym, psychicznym czy duchowym. Nie są to przypadki. To ta sama Boża logika, której doświadczył Izrael i nasz Pan Jezus Chrystus. Bóg wcale nas wtedy nie opuszcza. Wyprowadza nas na pustynię, aby uczyć nas wiary, ale nie teoretycznej, lecz życiowej, tej wiary, która potrafi wejść w sytuację śmierci i nie zwątpić, nie zbuntować się, ale iść drogą ku zmartwychwstaniu, choć przez krzyż. O tym przypomina nam każdy Wielki Post, który jest przygotowaniem do świętowania zwycięstwa Chrystusa, ale i naszego zwycięstwa z Nim i w Nim.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Groń SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ
ks. Stanisław Groń SJ
ks. Jerzy Sermak SJ
Benedykt XVI

Warto odwiedzić