Kraina Gadareńczyków

26 paź 2019
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

Jest w Ziemi Świętej miejsce związane z działalnością Pana Jezusa, które w naszych czasach pielgrzymi odwiedzają raczej rzadko. W przeszłości natomiast było celem bardzo licznych pielgrzymek. Obecnie nazywa się Kursi, ale w czasach Pana Jezusa nosiło nazwę Gadara. Pisze on nim św. Mateusz w 8. rozdziale swej Ewangelii, gdzie opowiada o uwolnieniu od złych duchów dwóch opętanych (por. Mt 8, 28-34). To samo wydarzenie relacjonują także dwaj inni Ewangeliści: św. Marek (Mk 5, 1-20) i św. Łukasz (Łk 8, 26-39), ujawniając znacznie więcej szczegółów. Jest jednak z miejscem tym pewien kłopot, bo Ewangeliści Marek i Łukasz używają innych nazw, odpowiednio: Geraza i Gergeza. Większość biblistów uważa, że to jednak św. Mateusz ma rację, gdyż to on najlepiej znał topografię Ziemi Świętej, a ponadto adresatami jego Ewangelii byli chrześcijanie palestyńscy, którzy przecież mieszkali w pobliżu. Tymczasem św. Marek pisał swą Ewangelię dla chrześcijan w Rzymie, a św. Łukasz dla wspólnot chrześcijańskich w Azji Mniejszej i Grecji. Głównym celem Ewangelistów był przekaz wiary opierający się o słowa i fakty z nauczania i życia Pana Jezusa. Towarzyszące im okoliczności zewnętrzne, owszem, były uwzględniane, ale na miarę potrzeb i wrażliwości odbiorców. Tak więc dochodzi niekiedy do różnic między Ewangelistami, szczególnie wtedy, gdy ustalenie jakiegoś szczegółu nie było łatwe. Dla mieszkańców Palestyny topografia była bardzo ważna, ale dla Greków i Rzymian, nieznających Ziemi Świętej, nie była już tak istotna, zwłaszcza gdy chodziło o miejscowości mniej ważne z punktu widzenia Ewangelii. Toteż nie dziwi fakt, że Marek i Łukasz mniej wkładali wysiłku w ustalenie dokładnych nazw tych drugorzędnych miejscowości. Dlatego naszym przewodnikiem, gdy chodzi o topografię Ziemi Świętej, jest właśnie św. Mateusz. Miał on też i osobisty powód do dobrej znajomości Palestyny, gdyż jako celnik, czyli poborca podatków z Kafarnaum, musiał się dobrze orientować w tamtejszym terenie.

Z opisów ewangelicznych wiemy, że Pan Jezus po tym, jak uciszył burzę na morzu, przeprawił się wraz ze swymi uczniami na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, leżącą naprzeciw Kafarnaum, do krainy Gadareńczyków. Teren ten należał do sprzymierzenia dziesięciu miast, zwanego z grecka Dekapolem. Gadara stanowiła część owego związku miast sprzymierzonych. Były to tereny pogańskie. Można by się zapytać, dlaczego Pan Jezus udaje się do pogan, skoro sam stwierdził, że został posłany tylko do owiec, które zginęły z domu Izraela (Mt 15, 24). Odpowiedź daje nam sama Ewangelia. Otóż, skoro Pan Jezus wysiadł z łodzi, zaraz wybiegli ma naprzeciw dwaj opętani. Cóż za „komitet” powitalny i jacyż pierwsi reprezentanci tej krainy? Święty Łukasz pisze o jednym opętanym i podaje szereg szczegółów: że nie nosił ubrania i nie mieszkał w domu, lecz w grobach (Łk 8, 27), św. Marek zaś dodaje, że wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach (Mk 5, 4-5). To skrajna forma, ale i poniekąd esencja pogaństwa, gdyż za bożkami pogańskimi, które same z siebie nie mają żadnej mocy, ukrywają się demony. Opętany na widok Jezusa pada na kolana i krzyczy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie! Zły duch zatem ujawnia, kim Jezus jest naprawdę. A kiedy Jezus pyta złego ducha o imię, ten dopowiada: Legion, bo jest nas wielu. To również symbol pełnej demonów pogańskiej krainy. Złe duchy proszą Jezusa, żeby nie odsyłał ich do czeluści, czyli do piekła, lecz żeby je posłał w świnie, a opodal – jak podają Ewangeliści – pasła się wielka trzoda świń. Jezus przystaje na ich prośbę. Gdy weszły w świnie, trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła (Łk 8, 28-33). W Starym Testamencie świnie były najbardziej nieczystymi zwierzętami. Do dziś Żydom nie wolno nawet tknąć mięsa wieprzowego. Stąd też dla każdego Żyda było oczywiste, że świnie są odpowiednim miejscem dla złych duchów, a to, że potonęły w jeziorze, było znakiem zwycięstwa nad duchami nieczystymi i nieczystością. Gadareńczycy jako poganie nie rozumieją ani Starego, ani Nowego Testamentu, który przychodzi do nich w Osobie Jezusa Chrystusa. Jego moc objawiona w uwolnieniu opętanych zamiast cieszyć przeraża ich. Ważniejsza jest dla nich strata świń niż zwycięstwo Jezusa nad demonami. Dlatego proszą Go, aby odszedł z ich granic. Tkwią tak głęboko w oszustwie złego, że nie są świadomi swojej sytuacji duchowej i nie dostrzegają zupełnie potrzeby Zbawiciela. Jezus więc opuszcza tę krainę. Co więcej, nie godzi się na prośbę uwolnionego od złych duchów, aby został Jego uczniem. Każe mu wracać do swoich i świadczyć o tym, jak Bóg zmienił jego życie. To znak, że nie nadeszła jeszcze godzina, aby ogłosić Ewangelię narodom pogańskim. Jest tylko czas, aby ich na Ewangelię przygotować. Są oni bowiem na nią jeszcze zamknięci. Dopiero po definitywnym zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, grzechem i szatanem w Jego misterium paschalnym, po Jego zmartwychwstaniu i zesłaniu Ducha Świętego uczniowie Jezusa ruszą ku narodom pogańskim. Dopiero wtedy otworzy się droga do ich serc.

W starożytności chrześcijańskiej miejsce to, jak wspomniałem, było celem bardzo licznych pielgrzymek. Szczególną popularnością cieszyło się ono u nawróconych na chrześcijaństwo pogan. A to z tej racji, że było miejscem pierwszego wyjścia Jezusa ku poganom. Wprawdzie ówcześni poganie nie przyjęli Jezusa, co więcej, wyprosili Go ze swoich granic, ale fakt ten miał charakter prorocki. Jezus zaczął egzorcyzmować świat pogański, co potem kontynuowali Jego uczniowie głoszący Ewangelię i wypędzający złe duchy. Dlatego też w V wieku wybudowano w tym miejscu wielki kompleks klasztorny wraz z bazyliką w stylu bizantyjskim. Do kompleksu tego należały łaźnie, warsztat tkacki i inne pomieszczenia służące pielgrzymom. Niestety, podzielił on los wielu innych budowli chrześcijańskich podczas najazdu pogańskich Persów w roku 614. Próbowano go potem jeszcze odbudować, ale nigdy nie osiągnął dawnej świetności. Co więcej w VIII wieku kompletnie spłonęła bazylika. Pod panowaniem muzułmańskich Arabów miejsce to straciło zupełnie swój sakralny charakter i z czasem zostało zapomniane. Natrafiono na nie przypadkowo w roku 1970, kiedy to po zajęciu Wzgórz Golan władze izraelskie postanowiły wybudować drogę biegnącą wzdłuż wschodniego brzegu Jeziora Galilejskiego. Prowadzone tam prace archeologiczne odsłoniły całość tego imponującego kompleksu o rozmiarach 145 na 123 metry. Jest to największy kompleks klasztorny odnaleziony w Ziemi Świętej. Niestety, są to tylko ruiny, ale do tej pory zachowała się przynajmniej posadzka bazyliki z bogato zdobionymi mozaikami podłogowymi. Odnalezione tam inne przedmioty chrześcijańskie trafiły do Muzeum Archeologicznego Wzgórz Golan w pobliskim miasteczku Qatsrin.

To poniekąd znak Opatrzności, że w naszych czasach, kiedy znów zaczyna się panoszyć neopogaństwo pod wieloma względami – także duchowymi – przypominające tamto starożytne, odsłonięte zostało to niezwykłe miejsce. Wprawdzie nie jest ono jeszcze bardzo znane i tak popularne jak inne w Ziemi Świętej, ale być może z czasem odzyska swoją dawną sławę.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Groń SJ
ks. Stanisław Groń SJ
Katarzyna Łysoń
Tomasz Matyka SJ
Łukasz Burkiewicz
mała siostra Elżbieta Helena
Jan Gać

Warto odwiedzić