Uzdrowiony ślepiec - 22 III 2020

22 mar 2020
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

4. Niedziela Wielkiego Postu;
Ewangelia według św. Jana 9, 1-41

Ewangelie czytane w kolejne niedziele Wielkiego Postu, zwłaszcza te z roku A, mają szczególne miejsce w liturgii Kościoła. Służyły one bowiem w starożytnym Kościele jako podstawa do tzw. skrutyniów przedchrzcielnych. Katechumeni, czyli kandydaci do Chrztu św., który miał miejsce w noc paschalną, a więc w noc z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę, byli w Wielkim Poście skrutiniowani - sprawdzani, czy mogą być dopuszczeni do Chrztu św.  Kościół pierwotny był bardzo ostrożny w dopuszczaniu do sakramentów inicjacji chrześcijańskiej (Chrztu św., Bierzmowania i Eucharystii). Kierował się przykazaniem Pana Jezusa, który ostrzega: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały (Mt 7, 6). Dlatego też sprawdzał bardzo starannie, czy dany kandydat może być do Chrztu dopuszczony, a sprawdzał to nie tyle na podstawie wiedzy katechizmowej, jaką ten powinien był sobie przyswoić, ale przede wszystkim sięgając do jego doświadczenia wiary. Modele owych podstawowych dla chrześcijanina doświadczeń wiary zawarte są w Ewangeliach czytanych w kolejne niedziele Wielkiego Postu. Tak jest i z Ewangelią 4. Niedzieli Wielkiego Postu o uzdrowieniu ślepego od urodzenia.

Ewangelia przedstawia człowieka niewidomego, który od urodzenia nie widział świata. Jego zachowanie wskazuje, że przyzwyczaił się do tej sytuacji. Można by nawet powiedzieć, że jest to dla niego poniekąd sytuacja normalna. Jezus jednak widzi jego nieszczęście i nie zostawia go w tym położeniu, choć ślepiec wcale nie prosi Go o uzdrowienie. Ze swej śliny i kurzu ziemi Pan czyni błoto i nakłada mu je na oczy, oczywiście powodując ból… Wydaje się, jakby tego człowieka jeszcze bardziej unieszczęśliwiał. Dla Ojców Kościoła ślina Jezusa to symbol Jego słowa, a kurz ziemi to szare, smutne życie człowieka nieznającego miłości Boga. Jezus burzy względny spokój człowieka, niby ułożone, ale w gruncie rzeczy nieszczęśliwe życie i zmusza go do działania, dając bardzo konkretną wskazówkę: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam! Nazwa „Siloam” – Posłany – ma tu wielkie znaczenie. Nie chodzi bowiem tylko o proste obmycie się. Chodzi o obmycie się w „Posłanym”, a jak wynika z dalszych słów tej Ewangelii, „Posłanym” jest sam Jezus. Rzecz więc w tym, aby obmyć się w Jezusie. Jan Ewangelista w Księdze Apokalipsy mówił będzie o tych, którzy obmyli swe szaty i we krwi Baranka je wybielili (por. Ap 7, 14). Białe szaty to szaty chrzcielne. Chodzi zatem o uwolnienie się od ciemności grzechu i przejrzenie na oczy, tak by widzieć przeogromną miłość Boga objawioną w Jezusie Chrystusie, zwłaszcza w Jego Ciele za nas wydanym i Krwi za nas przelanej. To one oczyszczają nas i otwierają nam oczy.

Uzdrowiony ślepiec staje się świadkiem Jezusa i jako taki napotyka na opór świata. Najważniejszym w owym badaniu przedchrzcielnym było, ale i dla nas jest dziś, pytanie: Co ty o Nim mówisz? Co ja mówię o Jezusie? Kim On jest dla mnie? Jakie mam moje osobiste doświadczenie zbawienia w Jezusie Chrystusie? To sprawa decydująca. Świat mówi różne rzeczy o Jezusie, ale tylko jedna odpowiedź kwalifikuje nas jako chrześcijan, ta, która kiedyś była przesłanką do otrzymania Chrztu św., a dziś jest potwierdzeniem autentycznego chrześcijaństwa. Uzdrowiony ślepiec z Ewangelii odpowiada: To jest prorok. A chrześcijanin? Jan Ewangelista sugeruje nam odpowiedź poprzez wyznanie niewiernego Tomasza, po  spotkaniu Pana Zmartwychwstałego: Pan mój i Bóg mój.

 

Przeczytaj także

Warto odwiedzić