Pięć lat w trosce o wspólny dom

14 Maj 2020
ks. Jacek Poznański SJ
 

Promowana przez Watykan inicjatywa „Tydzień Laudato si’” (16-24 maja 2020) przywołuje epokowe wydarzenie w dziejach Kościoła. Oto wielowiekowa refleksja teologiczna i duchowa na temat przyrody i jej ochrony dojrzała w Kościele do sformułowania w dokumencie o bardzo wysokim statusie: encyklice Laudato si’. W trosce o wspólny dom (z 24 maja 2015). Świętujemy właśnie piątą rocznicę jej publikacji. Papież Franciszek poruszył w tym dokumencie bardzo wiele zagadnień dotyczących ekologii i ochrony stworzenia w jego różnych wymiarach i aspektach. Przede wszystkim ukazał ścisłe powiązanie świata przyrodniczego i świata społecznego. Nakreślona przez niego idea ekologii integralnej uzmysławia czytelnikowi wielorakie wzajemne zależności w naszym świecie. Trzeba sobie o tym przypominać i celebrować kolejne kroki naprzód, wciąż pogłębiając świadomość i zrozumienie coraz to nowych elementów ekologicznych problemów i integralnej na nie odpowiedzi.

 

 

Ekologia przez pryzmat pandemii

Encyklika Laudato si’ staje się szczególnie aktualna w obliczu epidemii o globalnym rozmiarze. Oto jeden z organizmów naszego przyrodniczego otoczenia, niewidoczny dla oka koronawirus, stał się przyczyną ogromnych przemian ludzkiego świata. Wydarzenia związane z pandemią uświadomiły całej ludzkości właśnie to, jak bardzo jesteśmy powiązani, spleceni różnorakimi więzami. To, co dzieje się w jednej części świata, może mieć i ma wpływ na to, co dzieje się gdzie indziej. Słuchając radia, oglądając telewizję, przeglądając internet, uświadamiamy sobie globalność świata, ogrom powiązań i zależności. Jasno też dostrzegamy ogromną kruchość stworzonych przez nas instytucji i systemów różnego rodzaju, a także ranliwość człowieka, który czuł się tak pewny, pokładając ufność w swojej wiedzy, technologii, pieniądzach i zabezpieczeniach. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani – jak mówił papież Franciszek podczas nabożeństwa 26 marca br.

Zauważamy dziś, jak dużo zależy od funkcjonowania przyrody. Niezwykłe zachowanie małego organizmu sprawia, że złożone systemy społeczne, gospodarcze i polityczne muszą zareagować, i to na bardzo wielu poziomach. Wszędzie słychać o dramatycznym kryzysie, może największym od czasu drugiej wojny światowej. Nikt z ludzi nie może pozostać obojętny. Wszystkich dotykają i poruszają skutki pojawienia się koronowirusa. Nikt nie może czuć się bezpieczny: nie tylko ubodzy, ale też tzw. klasa średnia będąca podstawą współczesnego systemu gospodarczo-politycznego, a nawet przywódcy państw i światowej sławy celebryci. Uświadamiamy sobie naszą zależność od natury, od całego systemu przyrody. Jakże niewielkie zmiany w przyrodzie, kilka mutacji mikroskopijnego wirusa, może wpłynąć na globalny system! Pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby się od przyrody uniezależnić i stworzyć sobie własny ludzki, bezpieczny i przewidywalny światek, wciąż jesteśmy częścią natury niezdolną do samodzielnego funkcjonowania.

W przypadku pandemii to jedno dziwne zachowanie małego organizmu. Ale przecież wiemy o wciąż zachodzących potężnych procesach degradacji środowiska, które balansują na krawędzi nieodwracalności. Procesom tym z troską przyglądał się papież Franciszek w swojej Encyklice: pustynnienie obszarów, ocieplenie klimatu, topnienie lodowców górskich i biegunowych, podnoszenie się mórz i oceanów, wylesienie wielu obszarów, szczególnie Amazonii i Konga, co powoduje obniżenie wód gruntowych, zanieczyszczenie powietrza, niesłychanie szybkie zmniejszanie się bioróżnorodności wskutek wymierania organizmów, ogrom śmieci i odpadków. Jeśli to wszystko się skumuluje, to wydaje się jasne, że jako ludzkość mamy nikłe szanse na przeżycie, niezależnie od tego, jakie ofiary zdecydowalibyśmy się wtedy ponieść.

Papież Franciszek podczas nabożeństwa przy pustym placu św. Piotra, w czwartek 26 marca br., mówił: Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Tak, niemożliwe jest być zdrowym i szczęśliwym, gdy wszystko wokoło jest dalekie od zdrowia i harmonii.

Powiew ekologicznego ducha

Encyklika obudziła w świecie wiele nadziei i entuzjazmu. Przez ostatnie pięć lat powstało w Kościele bardzo dużo organizacji, instytucji i mnóstwo inicjatyw ekologicznych, inicjatyw rozwijanych w duchu Encykliki i chrześcijańskiej wizji ekologii. Wiele osób zaangażowało się na różne sposoby w tworzenie nowej wizji społeczeństwa i rozwijanie nowych indywidualnych i wspólnotowych stylów życia. W Kościele najważniejszą inicjatywą był Synod Panamazoński, którego owocem była papieska adhortacja Querida Amazonia. Dała ona wzorcową wizję sprawiedliwych relacji społecznych, religijnych, kulturowych i ekologicznych.

W obliczu epidemii mocno sobie uświadamiamy, że podstawą bezpieczeństwa ekologicznego są solidarność i odpowiedzialność indywidualnych osób i całych społeczeństw, a także ludzkości jako całości. Solidarność i odpowiedzialność ekologiczna mają zarówno wymiar przestrzenny, jak i czasowy. Przestrzenny, bo wszystko to, co dzieje się w Chinach, Amazonii lub na morzach koralowych, ma wpływ na klimat i środowisko naturalne, a także zdrowie ludzi w innych regionach świata. Czasowy, gdyż jesteśmy odpowiedzialni za to, co zostawimy przyszłym pokoleniom, czy będą jeszcze mieć przyrodę, lasy i bogactwo świata roślinnego i zwierzęcego, czy będą mogli cieszyć się zdrowiem. Problemy klimatu lub ekologii coraz wyraźniej kwestionują nasze indywidualistyczne podejście do rzeczywistości. Coraz bardziej musimy myśleć o przestrzeni i czasie przez pryzmat wspólnoty.

Organizmy, takie jak wirusy, potrafią niesamowicie sprawnie roznosić się po cały świecie. Właściwie to my je roznosimy. Roznosimy dzięki naszej zdolności szybkiego przenoszenia się po całym świecie za pomocą nowoczesnych środków transportu, które jednak mocno obciążają środowisko naturalne i klimat. Okazuje się, że zmniejszenie ich używania w następstwie pandemii znacząco poprawiło jakość powietrza w wielu regionach świata. Jesteśmy w stanie mniej podróżować. Okazuje się, że wiele spraw można załatwić za pomocą internetu i środków komunikacji.

Z pewnością trzeba przemyśleć nasze indywidualne style konsumowania. Franciszek wyraźnie wskazuje, że warunkiem przetrwania człowieka jest zdolność do samoograniczenia się, do zaspokojenia potrzeb za pomocą niewielkiej ilości dóbr. Trzeba zapytać się, co potrzebuję mieć, a z czego mógłbym jedynie korzystać. Ważne jest przemyślenie stosunku do wyrzucania jedzenia i odpadów. Potrzebna jest kultura współdzielenia się, np. usługami transportowymi, posiadanymi urządzeniami. Warto wspierać lokalnych producentów, spółdzielnie, organizacje fair trade. W czasie pandemii uczymy się właśnie nowych stylów życia, nowych stylów konsumowania, cieszenia się tym niewiele, co uda się zgromadzić. Doświadczamy, co to znaczy ograniczenia przestrzenne i czasowe, i uczymy się zatrzymać w pędzie życia. Mając w czasie pandemii mniej możliwości wydawania pieniędzy, dobrze jest sobie uświadomić, że nasze wydatki, to zarówno kartka wyborcza, jak i wybór etyczny. Jakich producentów wspieramy? Czy oni dbają tylko o swój zysk, czy także o szerszą wspólnotę i próbują godzić zysk, dobro wspólnoty i dobrostan środowiska?

Już teraz jakość naszego życia w coraz mniejszym stopniu zależy od tego, co mamy, czym jeździmy, co jemy, gdzie spędzamy wakacje, ale od jakości naszego środowiska naturalnego. To troska o środowisko naturalne już teraz definiuje nasz dobrostan. Mimo obaw i trudności, możemy ufać, że Pan nie zostawi nas samym sobie, ale ciągle będzie nam pomagał i zmotywuje nas do nawrócenia i przemiany życia, które będzie bardziej solidarne z otoczeniem przyrodniczym i społecznym.

 

Warto odwiedzić