Pierwotna prawda małżeństwa - 3 X 2021

03 paź 2021
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

27. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Marka 10, 2-16

Żyjemy w czasach frontalnego ataku na małżeństwo i rodzinę, takie, jak je Bóg stworzył i zaplanował. Pan Bóg bowiem nie stworzył człowieka samego i dla samotności. Wręcz przeciwnie, stworzył go jako „ich” – mężczyznę i kobietę.

Co więcej, stworzył ich na swój obraz, i to w liczbie mnogiej (Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam), czyli na obraz Trójcy Przenajświętszej (por. Rdz 1, 26-27). Stworzył ich do Miłości, która jest treścią życia Boga, i zarazem do płodności, czyli dawania życia, podobnie jak Bóg daje życie. To właśnie z tej racji od początku małżeństwo jest atakowane.

Grzech pierworodny w swych skutkach najpierw dotknął małżeństwo. Pomiędzy pierwszymi rodzicami po grzechu pojawiało się rozdwojenie – niszczący egoizm. Zamiast sobie wzajemnie pomagać i bronić, zaczęli siebie oskarżać i mieć do siebie pretensje. Przyczyną był wąż kusiciel – szatan, który ich oszukał, bo on nie może znieść, żeby człowiek żył Bożą Miłością. Dzisiejszy atak na małżeństwo i rodzinę ma w tle tę samą przyczynę, chociaż jest ona ukryta pod przemyślną ideologią obiecującą człowiekowi pełną wolność od jakichkolwiek ograniczeń, także biologicznych. Ma ona jednak taką samą naturę i strukturę jak tamto rajskie oszustwo i taki sam cel. Dlatego tak ważna jest ta dzisiejsza Ewangelia.

Faryzeusze zadają Jezusowi pytanie: Czy wolno człowiekowi oddalić żonę? Innymi słowy: Czy wolno zniszczyć małżeństwo? Jezus pyta ich o Prawo Mojżeszowe, a oni odpowiadają, że Mojżesz im na to pozwolił. Wtedy Jezus wskazuje na powód, dla którego Mojżesz pozwolił na rozwody. Jest nim zatwardziałość serca, owo kamienne, egoistyczne serce – skutek grzechu pierworodnego, które może kochać tylko do pewnej nieprzekraczalnej granicy. Gdy ją osiągnie, kiedy zacznie się o siebie bać, kamienieje i nie może już iść dalej. Może się tylko bronić, nierzadko atakując. Ale Bóg nie stworzył człowieka jako egoistę. Stworzył go na swój obraz, na obraz Miłości. Taka jest jego najgłębsza natura, takie jest owo arche z dzisiejszej Ewangelii, które w polskim przekładzie przetłumaczone jest jako początek, a które znaczy także: fundament, pierwsza zasada, to, co rządzi… Jezus przychodzi, aby przywrócić to, co było na początku, co było w arche, a co grzech zniszczył. Przychodzi usunąć ową zatwardziałość serca, i czyni to przez swoje Misterium Paschalne. Pokonuje szatana, który jest „głównym sprawcą grzechu” i jego skutków w człowieku. Dlatego mocą Jezusowego Ducha małżeństwo chrześcijańskie jest nierozerwalne. Dlatego też jest ono sakramentem, czyli tajemnicą, w której działa Boża moc. Oczywiście, tak jak w grzechu pierworodnym człowiek może się na tę moc Bożej Miłości zamknąć i powrócić do stanu zatwardziałości serca, co niestety często się dzieje.

Nie przypadkiem też do tego fragmentu Ewangelii dołączony jest inny, zatytułowany w polskim przekładzie: Jezus błogosławi dzieci. Ma on podwójne znaczenie: po pierwsze to pierwotne, że małżeństwo ze swej natury jest otwarte na nowe życie. Nie są to plany czy chęć rodziców posiadania potomstwa, ale wola Boża… A po drugie to wezwanie: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. Oczywiście, nie tylko małżonkowie chrześcijańscy, ale w naszych czasach oni szczególnie potrzebują dziecięcej ufności do Pana Boga, aby żyć pierwotną prawdą swojego małżeństwa - na obraz i podobieństwo Trójcy Przenajświętszej, przeciwko której to prawdzie dziś kieruje się - jak się wydaje - bardziej wściekły atak szatana niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Warto odwiedzić