Homilia paschalna
To drzewo jest dla mnie wiecznym zbawieniem, nim się karmię, nim się żywię. Zakorzeniam się w jego korzeniach, rozprzestrzeniam się w jego gałęziach, obmywam się jego rosą, a jego duch karmi mnie i ożywia jak powiew wiatru.
W jego cieniu rozbiłem namiot i uciekając przed ogromnym upałem mam tam obfitujące w rosę schronienie. Kwitnę jego kwiatami, rozkoszuję się w pełni jego owocami, swobodnie korzystam z jego plonów... Ono jest dla mnie pokarmem, gdy jestem głodny, źródłem, gdy odczuwam pragnienie, ubraniem, gdy jestem nagi, jego liście są dla mnie tchnieniem życia... Gdy lękam się Boga, ono jest dla mnie ochroną, wsparciem, gdy toczę walkę, trofeum wojennym, gdy odnoszę zwycięstwo. Ono jest dla mnie wąską ścieżką, ono jest ciernistą drogą, jest drabiną Jakuba i drogą aniołów, na szczycie której naprawdę wsparł się Pan. Drzewo to, sięgające nieba, z ziemi do nieba wyrosło; jest nieśmiertelną rośliną, która tkwi między niebem i ziemią, jest podporą wszystkich rzeczy, fundamentem wszechświata, kosmicznym węzłem, umocowaniem za pomocą niewidzialnych gwoździ Ducha, aby, skoro przylgnęło do Bóstwa, nie zostało od Niego oderwane...
