Obrazy Pani Ewy Skrzypiec
Będąc w Nowym Sączu, kilka razy odwiedziłem znaną sądecką malarkę i kopistkę Ewę Skrzypiec. Urodziła się w 1949 roku w rodzinie pochodzącej z Kresów.
Swoje zainteresowania plastyczne ujawniała od młodości, a jej warsztat artystyczny wciąż się rozwijał i udoskonalał. Widziałem jej mieszkanie i pracownię malarską. To niewiarygodne jak mały pokoik w bloku z „betonowej płyty” stał się jej pracownią: stoliczek przy oknie, aby obficie móc korzystać z dziennego światła przy malowaniu obrazów na szkle, mocno pachnące farby, ogromna liczba pędzli, porozkładane schnące szkła z zaznaczonym rysunkiem i już zaczęte prace wymagające czasu, aby wyschły, bo etapami nakłada się farby. Widziałem pocięte odpowiednich formatów szkło przygotowane do odtłuszczenia, i to szkło z zamalowanymi już konturami malarskich scen. To w tej maleńkiej pracowni pani Ewa, zawsze skupiona i pochylona nad tematem malarskim, tworzyła wspaniałe obrazy. Dzisiaj jest już w podeszłym wieku i dzielnie dźwiga ciężki krzyż choroby. Ewa Skrzypiec bardzo trudną technikę malowania na szkle opanowała do perfekcji, a trzeba dodać, że nie jest to tylko znajomość nakładania odpowiednich farb, jakości używanych pędzli, ale umiejętność zastosowania całej gamy kolorów, cieni, wiodących linii i perspektywy. W środowisku malarzy samouków przewyższa wielu swoim talentem i pomysłowością. Jej prace są wysoko cenione ze względu na niezwykły talent i kunszt artystyczny, jedyny w swoim rodzaju. Zwłaszcza kolekcjonerzy malarstwa na szkle – zarówno w Polsce, jak i zagranicą – cenią je za ciekawe kolorystyczne połączenia barw oraz umiejętność delikatnego cieniowania w tej bardzo trudnej technice kładzenia malunku na przeźroczystej powierzchni. Koneserzy podziwiają niezwykle finezyjną linię, oryginalny kunszt i często stosowaną przez nią secesyjną dekoracyjność oraz trafnie wybrany temat malarski. Wśród jej prac daremnie szukać wielkich płóciennych obrazów. Znam tylko jeden, który powstał na zamówienie jezuitów ze Starej Wsi koło Brzozowa w 1991 roku - Adoracja Chrystusa przez świętych Małgorzatę Marię Alacoąue i Klaudiusza la Colombière. Obecnie znajduje się on w tamtejszym jezuickim Kolegium. Prawie wszystkie prace malarskie Ewy Skrzypiec powstawały na szkle i ten rodzaj malarstwa zdominował jej twórczość. Stosowana przez nią ta trudna technika malarska zdecydowanie różni się od powszechnie znanego „malarstwa prymitywnego”, chociażby tego rozpowszechnionego w rejonie Zakopanego czy Paszyna.
Dekoracyjność, prostota i uczucia
Sądecka artystka Ewa Skrzypiec ze swym talentem i prezentowaną techniką malarską jest rzadkością w środowisku samouków. W swych pracach sięga po klasykę z najwyższej półki, kopiując i przetwarzając dzieła wybitnych artystów, nadając im własne znamiona i koloryt. Jej prace zachwycają odpowiednim doborem barw i dekoracyjnością, to znów emanują prostotą i surowością, wprowadzając oglądającego je w misterium sztuki. Własną technikę malarską wypracowała w ciągu prawie 50 lat. Wciąż ją udoskonalała poprzez najrozmaitsze eksperymenty w tej dziedzinie. Większość jej prac powstała na kruchym materiale, odtłuszczonym szkle, pokrytym delikatnym szkicem rysunku. W powstaniu jej dzieła wszystko ma swój czas: trzeba przemyśleć pracę, zaprzyjaźnić się z jej ideą, naszkicować rysunek i kryć go farbami w rozlicznych etapach. Farby muszą wyschnąć, aby można było zamalowywać kolejne płaszczyzny obrazu. Nic nie może się zlać i zamazać. Tutaj nie ma pośpiechu!
Rodzajowe scenki rustykalne
Artystkę cechuje zamiłowanie do ukazywania obrzędowości rodzimego folkloru, by tylko wspomnieć wspaniały cykl Cztery pory roku na wsi, czy Wiejskie prace. Malowniczo przedstawiła w nich żniwa, kiszenie kapusty, wykopki, sianokosy, grzybobranie, miodobranie. Również Sentymentalne wspomnienia cieszą oczy widokiem przywołanych tradycji. W jej obrazach ożywa śmigus dyngus, święconka wielkanocna, kulig, jarmark, weselisko, staropolski odpust, lepienie bałwana, malowanie jajek, oczepiny czy sceny z wiejskiej karczmy. Cykl Ptaki zachęca do kontemplacji jakże uroczego świata, śpiewającego i fruwającego w przestworzach czy pływającego po powierzchni spokojnych jezior i rzek.
Zauroczona geniuszami
Znaczną część twórczości malarskiej sądeckiej artystki wypełnia naśladownictwo i kopizm dzieł malarskich wybitnych artystów żyjących w różnych epokach. Doskonale kopiuje Art Deco i włoskich mistrzów tej miary co Piero della Francesca, Botticelli, Michał Anioł, Giotto, Rafael czy Leonardo da Vinci. Jej ulubieńcy to duchowy przywódca secesji wiedeńskiej Gustaw Klimt (Pocałunek i Trzy etapy życia) oraz Alfons Mucha. Kopiom ich prac poświęciła najwięcej czasu i talentu. W jej twórczości znaleźć można także kopie prac Kazimierza Sichulskiego, Piotra Stachiewicza, Jerzego Świecimskiego, Wlastimila Hofmana, Jana Matejki, Zofii Stryjeńskiej, Jacka Malczewskiego. Kilka jej prac powstało w oparciu o mozaiki zaprojektowane dla bazyliki jezuickiej w Krakowie przez znanego malarza, grafika, witrażystę i ilustratora książek Jana Bukowskiego (1873-1938), artystę związanego z nurtem Młodej Polski. Ten piękny cykl nosił nazwę Mozaiki z konchy ołtarzowej. Symbole były malowane na kartonikach, oprawionych w passe-partout. Piękne są też jej dwie małe akwarele: Anioł z cyklamenami i Anioł z irysami, namalowane w oparciu o rzeźbiarskie prace Karola Hukana, znajdujące się w krakowskiej świątyni Serca Bożego.
Ikony, święci i Madonny
Malarka odnajduje się także w kopiowaniu na szkle starych ikon (cykl Mandyliony). Równie pięknie prezentuje się cykl Święci i Święte Boże: Ignacy z Loyoli, Franciszek Ksawery, Andrzej Bobola, Stanisław Kostka, Piotr Faber, Franciszek z Asyżu, św. Józef, Piotr Apostoł, Jan Beyzym, Kinga – ksieni i patronka ziemi sądeckiej czy Jadwiga Śląska. Zachwycają jej prace miniaturowe - niewielkie kopie aniołów Jana Matejki z Litanii Loretańskiej, zdobiące ściany Bazyliki Mariackiej w Krakowie. Malarka doskonale kopiuje średniowieczne Madonny, jak chociażby Madonnę z Krużlowej (prezentowana w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka w krakowskim oddziale Muzeum Narodowego). Bogata ornamentyka i detale charakteryzują nie tylko jej prace secesyjne, ale także Madonny z Częstochowy, Ostrej Bramy, Starej Wsi, Nowego Sącza, Świętej Lipki, Kalwarii Zebrzydowskiej, Tuchowa czy Kurozwęk i wielu jeszcze mniej znanych sanktuariów maryjnych w Polsce.
Niebiańscy wspomożyciele i miniatury
W jej pracowni powstają na szkle malowani prześliczni, powabni aniołowie, spływający z niebios w wyrazistych splotach linii secesyjnych, ale także tłuste, barokowe putta, baraszkujące wśród festonów kwiatowych. Motywy orientalne, arabskie czy żydowskie także nie są jej obce. Artystka maluje też miniatury na niekonwencjonalnych materiałach np. szklankach, muszlach, otoczakach, butelkach i wydmuszkach. Wiele z tych prac zaprezentowano już w większych i małych galeriach w kraju i zagranicą.
Próba czasu
Dorobek artystyczny Ewy Skrzypiec jest pokaźny, a prace oglądać można było na prawie 30 wystawach i wernisażach. Prezentowano je, począwszy od jej rodzinnego Nowego Sącza przez, jakże wymagające i zobowiązujące dla artystów środowiska Krakowa i Poznania. Malarka miała też wystawy międzynarodowe w Pfastaff we wschodniej Francji (to miejscowość położona w historycznej Alzacji, blisko granicy z Niemcami i Szwajcarią) i w Montefelcino (to niewielkie miasteczko położone na wzgórzach, w malowniczej okolicy między Apeninami a wybrzeżem Adriatyku we Włoszech). Rok 2000 i lata po nim następujące okazały się niezwykle płodne dla powstania wielu dzieł. W 2008 roku oglądaliśmy jej wystawę w Krakowie w Civitas Christiana. W Czytelni i w holu Biblioteki Naukowej ks. Jezuitów w Krakowie zaprezentowano wystawę jej prac od 4 marca do 31 maja 2019 r.
Z pewnością artystka należy do grona wybitnych współczesnych malarzy. Jej dorobku artystycznego jeszcze w pełni nie doceniono. W swych pracach sięga po wzory do wielkich malarzy i realizuje własny pomysł. Jej liczne prace przechodzą teraz próbę czasu, ale trzeba nam tylko czekać, kiedy jej dzieła znajdą się w wielkich muzeach i zdobić będą prestiżowe galerie, a autorce zapewnią należne uznanie. Podobnie było przecież kiedyś z wieloma innymi wielkimi artystami, chociażby z Zofią Stryjeńską (1891-1976) czy Michaliną Janoszanką (1889-1952). Czas robi swoje, sił ubywa i nie wiem, czy wielki sukces artystyczny jest jeszcze przed Ewą Skrzypiec. Może kiedyś uda się zebrać i zaprezentować szerszemu gronu jej twórczość. Artystka pokazuje, że sztuka kopiowania nie jest jedynie odtwarzaniem, lecz dialogiem z przeszłością. Ta jej praca na szkle staje się czymś więcej niż reprodukcją znanego wizerunku. To świadectwo ciągłości lokalnej kultury, dowód szacunku dla dawnego malarstwa oraz przykład, że sztuka ludowa wciąż może inspirować i poruszać współczesnego odbiorcę. Dzięki takim artystom jak Ewa Skrzypiec tradycja nie zamyka się w muzealnych salach, lecz żyje dalej – w pracowniach, domach i sercach tych, którzy potrafią nadać jej nowe światło.
Świat widziany sercem
Panią Ewę wyróżnia także głęboka wrażliwość na przyrodę. Na swoim balkonie pielęgnuje piękne, wielobarwne lilie, które są dla niej powodem do dumy. Kocha zwierzęta – od lat w jej mieszkaniu żyją dwa żółwie, a dodatkowo z zaangażowaniem wspiera bezdomne psy, dostarczając im karmę i odwiedzając schronisko.
Na parapecie jej okna często przysiadają ptaki, przyzwyczajone do zimowego dokarmiania – niekiedy nawet stukają dziobami w szybę, jakby domagając się uwagi. Karmnik na balkonie niemal nieustannie tętni życiem, goszcząc liczne skrzydlate stworzenia. Troska o naturę i otaczający świat znajduje odzwierciedlenie nie tylko w codziennym życiu artystki, lecz także w jej twórczości. Każdy obraz Pani Ewy to nie tylko efekt doskonałej techniki, ale również zapis jej wrażliwości, spokoju i uważności na piękno, które często umyka innym. Trudno nie dostrzec, że każdy jej obraz jest czymś więcej niż tylko dziełem sztuki. To fragment jej serca, zapis chwil i emocji, a także cicha rozmowa z Bogiem i naturą. W świecie pełnym pośpiechu i hałasu jej prace zatrzymują nas na moment, ucząc uważności oraz zachwytu nad tym, co kruche, delikatne i prawdziwe.
Twórczość Ewy Skrzypiec przypomina nam, jak wielką wartość mają cierpliwość, pasja i serce wkładane w to, co robimy – potrafią nie tylko tworzyć piękno, ale też je ocalać. To właśnie dzięki nim powstają dzieła prawdziwie wyjątkowe – takie, które nie tylko cieszą oko, ale również poruszają duszę i pozostają w pamięci na długo. Być może właśnie dlatego obrazy Pani Ewy tak głęboko poruszają – są odbiciem człowieka, który widzi więcej, czuje głębiej i potrafi dzielić się tym z innymi.
Na zakończenie warto podkreślić, że Pani Ewa Skrzypiec jest nie tylko wybitną artystką, ale przede wszystkim człowiekiem o niezwykle dobrym sercu. Jej codzienne życie wypełnione jest troską o innych – bliskich i wielu, którzy pojawiają się w jej otoczeniu. Zawsze gotowa do pomocy, serdeczna i życzliwa, buduje wokół siebie atmosferę ciepła i zaufania. Jej dobroć przejawia się w drobnych gestach, w uważności na drugiego człowieka i w szczerej chęci niesienia im wsparcia. Dzięki temu pozostaje nie tylko twórczynią piękna, ale także jego cichym źródłem w relacjach międzyludzkich. W jej obecności łatwo dostrzec, że prawdziwe piękno rodzi się nie tylko w twórczości, lecz także w sercu, które potrafi dzielić się dobrem z innymi.
