Najpierw wiara

18 lis 2013
Ojciec Jerzy
 

Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem.

Zdesperowany człowiek stojący na granicy życia i śmierci gotów jest podjąć każdy krok, by choć jeszcze trochę przedłużyć swoje życie, albo życie kogoś ze swoich bliskich. Św. Jan w swojej Ewangelii opisuje spotkanie Jezusa z urzędnikiem królewskim, którego syn chorował. Ten człowiek zapewne wyczerpał już wszystkie możliwości, by zachować swego syna przy życiu. Był przecież bogaty i stać go było na najlepszych lekarzy. Nic nie pomagało. Po ludzku nie było już nadziei. Być może, ktoś mu powiedział o Mistrzu z Nazaretu. Dlatego idzie do Jezusa, widząc w Nim ostatnią deskę ratunku dla swojego umierającego syna. Spodziewa się zrozumienia, pociechy i pomocy. Tymczasem Jezus traktuje go dość surowo: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie (J 4, 48). Chce mu uświadomić, że do Niego nie przychodzi się po ratunek jak do pogotowia ratunkowego. Do Jezusa przychodzi się z wiarą, a jeśli jej brak, to właśnie takim surowym stwierdzeniem On pragnie tę wiarę obudzić. Dopiero wtedy człowiek może należycie przyjąć Jezusowe zapewnienie: Idź, syn twój żyje (J 4, 50). Spotkanie z Jezusem odmieniło nie tylko sytuację syna, ale także i jego ojca tak dalece, że dokładnie zapamięta godzinę, o której to się stało. Godzina spotkania z Jezusem stała się godziną łaski.

Nasze życie też jest ciągłym szukaniem Jezusa, które nasila się szczególnie w chwilach trudnych, bolesnych, może nawet po ludzku beznadziejnych. Znam przykłady ludzi, którzy trwali w religijnej obojętności, a nawet okazywali pogardę i wrogość wobec Boga, Kościoła i wiary, jednakże u schyłku życia wyciągali ręce do Boga i cieszyli się, że Go odnaleźli, nawet w ostatniej godzinie. Najważniejsze nie jest to, kiedy człowiek odnajdzie Boga, ale to, czy Go szuka i po co Go potrzebuje. Jedynym miejscem, gdzie można Boga odnaleźć, jest wiara, a jej sprawdzianem jest każda życiowa próba. Tam dopiero każdy z nas sam sobie odpowiada: kim dla mnie jest Bóg i po co ja Go potrzebuję.

Panie, przymnóż nam wiary, bo bez Ciebie nic uczynić nie możemy. Niech to będzie wiara jak ziarnko gorczycy. Pomóż, by nasza wiara stale wzrastała, byśmy jej mocą byli w stanie przenosić góry ludzkiej niemożności.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Dariusz Wiśniewski SJ
ks. Stanisław Groń SJ
Katarzyna Łysoń
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Stanisław Groń SJ
Papież Franciszek
ks. Marek Wójtowicz SJ

Warto odwiedzić