Niedaleko od Damaszku

21 cze 2012
Magdalena Bosek
 

Gorąco pragnę, aby zwierzchnicy religijni oraz nauczyciele muzułmańscy i chrześcijańscy przedstawiali nasze dwie wielkie społeczności religijne jako wspólnoty w pełnym szacunku dialogu, a nigdy jako wspólnoty w konflikcie.
bł. Jan Paweł II, Damaszek 2001

Na północny wschód od Damaszku leży malownicza wioska, która byłaby zwykłą islamską wioską w Syrii, gdyby nie postacie dwóch chrześcijańskich świętych i starożytny język aramejski. Zanim dotarłam do Maalouli, postanowiłam zwiedzić stolicę Syrii. Przechodząc uliczkami jednego z czterech najważniejszych miast islamu, nie przypuszczałam, że doprowadzą mnie one do relikwii św. Jana Chrzciciela.

Legenda głosi, że Damaszek ma przewagę nad resztą świata z powodu pięciu rzeczy: klimatu, wody, owoców, kąpielisk oraz meczetu. W tym najstarszym mieście świata, dotkniętym niejedną wojną i niejedną rewolucją, stoi jedyne w świecie sanktuarium wspólne dla chrześcijan i muzułmanów – meczet, zwany Wielkim Meczetem Umajjadow. Początkowo miejsce kultu Aramejczyków, później rzymska świątynia ku czci Jowisza, a po chrzcie imperatora Konstantyna – bazylika poświęcona Janowi Chrzcicielowi. Od VIII wieku – meczet. To jedno z tych miejsc na świecie, gdzie odczuwa się atmosferę jedności i wspólnoty.

W specjalnym płaszczu i nakryciu głowy, zostawiając buty na zewnątrz, weszłam na duży prostokątny dziedziniec, na środku którego znajdowała się studnia. Posadzka błyszczała. Z trzech stron otaczały go arkady, czwarta część jest częścią modlitewną. Wnętrze wyłożono czerwonymi dywanami. We wschodniej części haramu – miejsca, gdzie muzułmanie się modlą – zobaczyłam grobowiec wyglądający jak sarkofag. To właśnie tam spoczywają relikwie Jana Chrzciciela, którego islam uznaje za jednego ze swych wielkich proroków. Jest to jedyny meczet, który odwiedził Jan Paweł II w maju 2001 roku. Słowa wypowiedziane wówczas przez Papieża o jego gorącym pragnieniu przedstawienia dwóch wielkich społeczności religijnych jako wspólnoty w pełnym szacunku dialogu, a nigdy jako wspólnoty w konflikcie, cytują bardzo często właśnie muzułmanie. Taką wspólnotę dialogu odkryłam, będąc w tym wyjątkowym meczecie.

Do chrześcijańskiej enklawy w świecie islamu było około 50 km na północny wschód od Damaszku. Maaloula w języku aramejskim oznacza wejście. I w istocie jest to wejście do nieco innego świata. Już nie do końca arabskiego. Do miejsca, które od IV do VII wieku było siedzibą episkopatu. Miejsca związanego z męczennikami: św. Teklą i św. Sergiuszem. Wjeżdżając do wioski, widziałam wkomponowane w skały te dwa sanktuaria. Domy mieszkańców budowane jeden przy drugim, jaskinie i groty tworzyły nieco bajkowy obraz. Zdumiewały i zaskakiwały kolorystyką. Mieszkańcy Syrii mówią, że tylko w Maalouli można odczuć to unikatowe świeże powietrze, klimat gór i atmosferę spokoju, którą w dużych miastach trudno znaleźć. Faktycznie, było tam spokojniej niż w Damaszku. Przywitała mnie cisza.

Mały lokalny autobus podjechał wyżej do klasztoru św. Sergiusza i św. Bakchusa – Deir Mar Sarkis. Okazało się, że jest tam polski akcent: dwie ikony podarowane przez generała Władysława Andersa, przebywającego tutaj w 1943 roku. Aby wejść do kościoła, trzeba się jednak mocno schylić. Drzwi są tak niskie, że niepodobna nie pokłonić się. Takie drzwi były kiedyś wymogiem obronnym. Moją uwagę wzbudził dość nietypowy, jak na chrześcijańskie świątynie, ołtarz. Okazało się, że kościół został zbudowany na miejscu pogańskiej świątyni, a marmurowy ołtarz przystosowany był do składania krwawych ofiar. Stąd kościół ten jest uznawany za jeden z najstarszych na świecie.

Wraz z towarzyszącymi mi osobami udałam się na spacer do monastycznego centrum św. Tekli – Deir Mar Taqla, pierwszej męczennicy dziewicy, która odmówiła wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej i została skazana na spalenie. Podczas ucieczki przed wojskami rozstąpiły się przed nią skały, tworząc przełęcz. W ten sposób powstał wąwóz św. Tekli. Jego ściany wznoszą się kilkanaście metrów nad wąskim dnem, a w pobliżu jego wylotu, w miejscu, gdzie modliła się św. Tekla, wybudowano kościół i klasztor pod jej wezwaniem. Malutkie mauzoleum poświęcone uczennicy św. Pawła znajduje się w skalnej grocie, którą syryjscy chrześcijanie do dziś otaczają wielką czcią. Po drodze zatrzymaliśmy się przy kaplicy ojca Jozefa, zwanej po arabsku Kahf Al-Khoury Youssef, znajdującej się w jednej z jaskiń.

Maaloula jest miejscem, gdzie do dziś mówi się dialektem aramejskim, gdzie dialekt ten jest wciąż żywy, gdzie modlitwa Ojcze nasz brzmi jak 2000 lat temu. Jest to jedno z trzech miejsc na świecie, poza syryjskimi wioskami Bahha i Gub Adin, gdzie zachował się w codziennym użyciu zachodni dialekt języka aramejskiego, którym to dialektem na co dzień mówił Jezus Chrystus.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Tadeusz Ślipko SJ
kleryk Dominik
ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ
ks. Jacek Poznański SJ
s. Małgorzata Demenga SCJ
Mikołaj Świerad

Warto odwiedzić