Prorok Amos

16 sie 2021
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

Amazjasz [kapłan z Bettel] rzekł do Amosa: «”Widzący", idź, uciekaj sobie do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą». I odpowiedział Amos Amazjaszowi: «Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i rzekł do mnie Pan: "Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego!". Am 7, 12-15

Spoganienie Izraela dotknęło wszystkich aspektów jego życia, gdyż pogaństwo to nie tylko religia, to także sposób myślenia i widzenia świata oraz Boga. Stąd też można być spoganiałym żydem czy spoganiałym chrześcijaninem. Mówi się o tym i pisze dziś szeroko. Jednym z tych, którzy bodaj jako pierwsi bardzo mocno postawili ten temat w naszych czasach, był wtedy jeszcze młody ksiądz i profesor teologii Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. W 1958 roku pisał: Nazywana chrześcijańską Europa od ponad czterystu lat stała się siedliskiem nowego pogaństwa rosnącego niepowstrzymanie w sercu Kościoła i grożącego drenażem od wewnątrz. To zjawisko pojawiło się już w Izraelu. Prorocy Eliasz i Elizeusz walczyli z pogaństwem w Izraelu wyrażającym się wprost w kulcie obcych bogów. Ale pogaństwo wcisnęło się i do kultu Boga Izraela. Najpierw dotknęło ono królestwa północnego, potem z czasem i królestwa południowego. W czasach panowania Jeroboama II, królestwo północne przeżywało swoisty czas prosperity. Ogólnie dobrze się wiodło Izraelitom. Także od strony religijnej wyglądało wszystko bardzo okazale. Obydwa miejsca kultu w Gilgal i w Betel były bardzo piękne, a kult kwitł. Ale tak naprawdę była to tylko zewnętrzna, łudząca fasada.

Nad całą religijnością i starotestamentalną i nowotestamentalną unoszą się słowa Boga: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 2). To one porządkują i nadają sens różnorakim przepisom kultycznym i moralnym zawartym w Księdze Kapłańskiej. Celem kultu tak żydowskiego, jak i chrześcijańskiego jest świętość, objawiana stopniowo w Starym i Nowym Testamencie. Ostatecznie w Jezusie Chrystusie staje się jasne, że ta świętość polega na miłości, ale już w Starym Testamencie Izrael poznając Boga widzi, że kult to nie tyle zewnętrzne formy, ile wewnętrzna relacja miłości z Bogiem, wyrażająca się w miłości do bliźniego. Aby Izraelici o tym nie zapomnieli, pięć razy dziennie mieli recytować Shema, czyli przykazanie mówiące nie tylko o tym, że Bóg jest jedyny, ale że mają Go miłować całym swoim sercem, całym swym umysłem i ze wszystkich sił… To miała być i jest odtrutka na pogańskie sprawowanie kultu Boga prawdziwego. Trudno powiedzieć, czy o tym przykazaniu w tamtych czasach zapomnieli, ale na pewno umknęła im jego prawdziwa treść i „klepali je” jak nic nie znaczącą formułkę. Ich kult stał się czysto zewnętrzny, taki, jaki poganie składali swoim bogom. Owszem, sprawowali go, i to w sposób bardzo okazały, ale on nie zmieniał ich życia, ani o jotę nie zbliżał ich do świętości Boga, czyli do Miłości. Dlatego Bóg posyła im szczególnego proroka – Amosa.

Jego hebrajskie imię Amosyah oznacza Jahwe podnosi, Jahwe niesie, i już w nim zawarta jest silna relacja z Bogiem i wiara, że Bóg jest siłą proroka. Pan Bóg wybiera tego człowieka, choć patrząc czysto zewnętrznie, nie nadaje się on do tego zadania. Po pierwsze, nie pochodzi z królestwa północnego, ale z Judei (jego miejsce pochodzenia - Tekoa leży blisko Betlejem), jest więc obcy w miejscu, gdzie ma głosić słowo Boga. Po drugie, nie pochodzi z elity narodu, a raczej z „dołów społecznych”, bo - jak sam wyznaje - jest pasterzem i nacinaczem sykomor, a więc zarabiającym na życie pracą rąk własnych. A po trzecie, nie ma za sobą żadnej szkoły prorockiej, a więc jest niewykształcony. Jedyną jego legitymacją jest to, że Bóg go powołał i posłał, a siłą właśnie to, że Bóg go niesie. I to przeciwstawia politycznymi i religijnym elitom Izraela. Jego słowa są niesamowicie mocne: Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii, książętom pierwszego z narodów, których słucha dom Izraela. (…) Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa (Am 6, 1.4-6). Na czym polegał fałsz śpiewu tych ludzi? Otóż, nie na braku słuchu muzycznego czy braku doskonałości w śpiewie. Ów fałsz polegał na tym, że ich wnętrze i ich życie stało w sprzeczności z tym, co śpiewali. Owszem, śpiewy ich były piękne, ale życie im zaprzeczało. Bóg nie znosi fałszu religijnego. Dlatego mówi przez proroka: Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć (Am 5, 21-23). Po Amosie i inni prorocy będą krytykować obłudę religijną. Także Pan Jezus z wielką mocą będzie ją piętnował u faryzeuszów i uczonych w Piśmie.

Jednocześnie prorok zapowiada straszliwe konsekwencje takiego życia w Izraelu. Będą nimi przerażająca klęska i wygnanie Izraela ze swojej ziemi. Oczywiście, zapowiedzi te nie są wyrazem Bożej zemsty, gdyż Amos wzywa Izraela przede wszystkim do nawrócenia. Tak mówi Pan do domu Izraela: Szukajcie Mnie, a żyć będziecie. Nie szukajcie zaś Betel i do Gilgal nie chodźcie! (…) Albowiem Gilgal pójdzie do niewoli, a Betel zniknie. Szukajcie Pana, a żyć będziecie! Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan, Bóg Zastępów, będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! (Am 5, 4-6a. 14-15a). Świadom swego odrzucenia, wie, że konsekwencje te niechybnie nadejdą, lecz nie będzie to zagłada Izraela. Jego proroctwo kończy się nadzieją. Po bolesnym czasie oczyszczenia Bóg okaże miłosierdzie swojemu ludowi: Uwolnię z niewoli lud mój izraelski, odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jeść z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem - mówi Pan Bóg twój (Am 9, 14-14). Wróćmy na koniec do słów Josepha Ratzingera, które brzmią bardzo podobnie do proroctwa Amosa: Z dzisiejszego kryzysu powstanie Kościół, który wiele utracił. Stanie się mały, w wielu wypadkach będzie musiał zaczynać wszystko od początku. (…) Wraz z liczbą swoich członków utraci wiele swoich przywilejów w społeczeństwie. (…) Kościół [jednak] na nowo odnajdzie swoją istotę w tym, co zawsze było jego centrum – w wierze w Trójjedynego Boga, w Jezusa Chrystusa, wcielonego Syna Bożego, w wierze w obecność i pomoc Ducha Świętego, która będzie trwała aż do końca czasów. […] Nie będzie mu łatwo, gdyż proces krystalizacji i oczyszczenia będzie kosztował go wiele wysiłku. Stanie się Kościołem ubogim, Kościołem „maluczkich”.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Biel SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Tadeusz Loska SJ
ks. Bogdan Długosz SJ

Warto odwiedzić